Średniowiecze w Krasnymstawie

Nasila się niezadowolenie mieszkańców gruntowych ulic odchodzących od świeżo przebudowanej ul. Kościuszki w Krasnymstawie. – Mamy tu średniowiecze, panują egipskie ciemności i błoto. W XXI wieku! – denerwują się.

Kilka tygodni temu w tekście „Rozbiorą ogrodzenia by zrobić drogę?” poruszyliśmy problem, z jakimi zmagają się mieszkańcy gruntowych dróżek odchodzących z ul. Kościuszki. Interpelację w tej sprawie złożył na jednej z sesji rady miasta Marcin Wilkołazki. Radny przypomniał, że w budżecie miasta na 2020 r. zaplanowano środki na remont tych uliczek, a mimo to sprawa utkwiła w martwym punkcie.

– Mieszkańcy nie mogą zrozumieć, dlaczego ten pozornie prosty problem nie jest jeszcze rozwiązany i obawiają się, że, pomimo wcześniejszych obietnic ze strony władz miasta, czekają ich kolejne miesiące, a może i lata walki z błotem i ubytkami na drogach dojazdowych do ich posesji – czytamy w interpelacji Wilkołazkiego.

Po emisji tekstu odezwali się do nas najbardziej zainteresowani, czyli sami mieszkańcy okolic ul. Kościuszki. – Żyjemy tutaj jak w średniowieczu – napisał do nas jeden z nich. – Drogi są nieoświetlone, gdy zapada zmrok panują egipskie ciemności! Ponadto, urząd miasta Krasnystaw, co prawda coś tam interesuje się tymi drogami, wysypuje nam tłuczeń, ale ten i tak nie poleży długo, zaraz zaczyna się zapadać, i tak cały rok, albo błoto, albo doły, albo kurz – wylicza.

Na jednej z ostatnich sesji wiceburmistrz Krasnegostawu Wojciech Kaczmarczyk, zapewniał, że miasto pracuje nad rozwiązaniem problemu. Tyle, że jest on poważniejszy niż początkowo się zdawało. Okazało się bowiem, że część ogrodzeń postawionych przez mieszkańców, znajduje się w pasach drogowych. – Niewykluczone, że trzeba będzie te ogrodzenia rozebrać by poszerzyć te drogi – mówił. Do tematu będziemy wracać.(k)