Stanąć na nogi

Anna powoli dochodzi do zdrowia, to zdjęcie ostatnio zamieściła na Facebooku

Zapadła w śpiączkę i długo walczyła o życie. Wybudzono ją stosując po raz pierwszy w chełmskim szpitalu metodę hipotermii. Ludzka pomoc i intensywna rehabilitacja postawiły ją na nogi. – Powoli dochodzę do siebie, dziękuję wszystkim za wsparcie – mówi 34-latka z gminy Kamień.


Za Annę Glinę i jej szybki powrót do zdrowia trzymało kciuki mnóstwo osób. Mieszkańcy gminy Kamień byli w szoku, gdy dowiedzieli się, że ta uśmiechnięta, uczynna 34-latka, walczy o życie w szpitalu. W sierpniu ub. r. doszło u niej do zatrzymania krążenia. Kobieta zapadła w śpiączkę, a rokowania były fatalne. Lekarze ostrzegali, że nawet, jeśli 34-latka przeżyje, może pozostać w stanie wegetatywnym. Na szczęście jej stan się poprawił. Mieszkankę gminy Kamień wybudzono ze śpiączki stosując po raz pierwszy w chełmskim szpitalu metodę hipotermii. Anna był świadoma tego, co się wydarzyło, ale nie była w stanie samodzielnie usiąść ani chodzić. Musiała walczyć o odzyskanie sprawności, ale do tego potrzebna była codzienna rehabilitacja. Przez jakiś czas była jej poddawana w ramach NFZ, ale potrzebne były pieniądze na dalszą intensywną rehabilitację. Rodzina znalazła specjalistyczny ośrodek w Warszawie, ale pobyt tam był kosztowny. W gminie Kamień rozpoczęto zbiórkę. Ludzie chętnie oferowali pomoc, bo Anna jest znaną i bardzo lubianą osobą w okolicy. Wcześniej prowadziła zajęcia w świetlicy w Pławanicach. W zbiórkę włączyli się sąsiedzi, znajomi, urzędnicy, duchowni, radni. Otworzono specjalne konto bankowe, na które można było wpłacać pieniądze. Akcja przyniosła efekt. Od 23 listopada ub.r. Anna przebywa w warszawskim ośrodku, gdzie każdego dnia poddawana jest intensywnej rehabilitacji. Ćwiczenia przynoszą bardzo dobre rezultaty i Anna, a także jej rodzina bardzo się z tego cieszy.
– Wszystko idzie w dobrym kierunku – mówi Anna Glina. – Sama chodzę, ubieram się i staram się w miarę możliwości wykonywać przy sobie wszystkie inne czynności. Rehabilitacja przynosi wyraźne rezultaty, dlatego jak najlepiej chciałabym wykorzystać czas, jaki mogę tu spędzić. Maksymalnie można tu zostać cztery miesiące z możliwością przedłużenia o dwa tygodnie. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy wsparli mnie w tych trudnych chwilach. Jestem wdzięczna tym, którzy we mnie wierzyli, trzymali za mnie kciuki, wpłacali pieniądze. Dziękuję rodzinie, która ciągle przy mnie jest. To wszystko pomaga mi wrócić do zdrowia i wiele dla mnie znaczy. (mo)