Starosta zwolnił zgodnie z prawem

Sąd pierwszej instancji orzekł, że starosta Łukasz Reszka zwalniając z pracy byłą naczelnik Wydziału Administracyjno-Samorządowego nie złamał prawa. Zwolniona urzędniczka  nie zgadza się z tym orzeczeniem i nie wyklucza apelacji.


Iwona Kruczek, naczelnik Wydziału Administracyjno-Samorządowego w Starostwie Powiatowym w Świdniku straciła pracę po zmianie władzy w powiecie i objęciu stanowiska starosty przez Łukasza Reszkę. Wypowiedzenie dostała w styczniu 2019 roku, po 20 latach pracy w starostwie i na 5 lat przed nabyciem praw emerytalnych.

– Zostałam zwolniona z dnia na dzień, rzekomo z powodu likwidacji mojego stanowiska pracy. Nie dostałam jednak żadnych załączników do wypowiedzenia, w których była zawarta informacja na temat szczegółów zwolnienia. Załączniki otrzymałam, gdy złożyłam wniosek o ich udostępnienie, czyli w marcu. Nie wiem, dlaczego zostałam potraktowana w ten sposób. Na pewno nie było ku temu żadnych merytorycznych powodów. Zawsze bardzo angażowałam się w pracę – mówiła w ubiegłym roku rozmowie z nami I. Kruczek.

Zwolniona urzędniczka pozwała starostę do sądu. Starała się dowieść, że jej zwolnienie było podyktowane względami politycznymi (jej mąż jest prezesem stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa) i było bezprawne, bo w momencie kiedy otrzymała zwolnienie z powodu likwidacji stanowiska pracy, nowa struktura organizacyjna, nieuwzględniająca stanowiska naczelnika Wydziału Administracyjno-Samorządowego, zaczęła obowiązywać dopiero po jej uchwaleniu na sesji w lutym w 2019 r. Domagała się uznania zwolnienia za niezgode z prawem i tym samym przywrócenia do pracy. W maju 2019 roku przed sądem rejonowym odbyła się rozprawa pojednawcza. Podczas niej I. Kruczek wyraziła chęć do dalszej pracy w starostwie, nawet na innym stanowisku, ale starosta Reszka taką możliwość odrzucił tłumacząc, że nie ma wakatów, które umożliwiłyby zatrudnienie.

Kilka dni temu przed sądem pierwszej instancji zapadł wyrok w tej sprawie Jest niekorzystny dla I. Kruczek. Starosta Łukasz Reszka wyjaśnia, że na razie nie chce mówić o jego szczegółach, bo wyrok wciąż nie jest prawomocny.

– Sąd odrzucił argumenty strony skarżącej i orzekł, że procedura wypowiedzenia pracy odbyła się w świetle obowiązujących przepisów, a pracodawca miał prawo zlikwidować to stanowisko pracy i ten wydział, tym bardziej, że nastąpiło tam dublowanie się z zadaniami realizowanymi przez sekretarza i kilku innych pracowników – komentuje oszczędnie starosta.

Zwolniona naczelnik zapowiada jednak, że najprawdopodobniej odwoła się od tego orzeczenia.

– Nie uważam tej sprawy za zakończoną. Spotkała mnie niesprawiedliwość. Sąd nie wziął pod uwagę zeznań świadków oraz tego, że to były zagrywki polityczne. Wziął pod uwagę jedynie tłumaczenia starosty, że zostałam zwolniona zgodnie z literą prawa – mówi I. Kruczek.

I. Kruczek to nie jedyna urzędniczka zwolniona ze starostwa po ostatnich wyborach samorządowych. Z pracą w powiecie w 2019 roku pożegnał się również radny obecnej kadencji gminy Piaski Grzegorz Zalewski, zatrudniony w zlikwidowanym w ramach reorganizacji Biurze Promocji i Przedsiębiorczości oraz jako rzecznik byłego starosty Dariusza Kołodziejczyka.

– Przed sądem staram się udowodnić, że pracodawca miał wakaty i możliwość przeniesienia mnie na inne stanowisko – mówił Grzegorz Zalewski. – Jako radny jestem osobą chronioną, dlatego tym bardziej pracodawca powinien zapewnić mi pracę. (w)