Starostwo zwalnia, bo… musi

Poprzednie władze powiatu nazywają to wstępem do politycznej miotły w starostwie. Obecni włodarze mówią o racjonalizacji zatrudnienia i realizacji zaleceń pokontrolnych. Chodzi o rozwiązaniem umowy z jednym z powiatowych archiwistów oraz pracownikiem wydziału oświaty, który miał orzeczenie o niepełnosprawności.


Choć starostwo zapewnia, że jeszcze pracuje nad reorganizacją i nową strukturą urzędu i dopiero po jej wprowadzeniu będą ewentualne zmiany kadrowe i przesunięcia, to pierwsze zwolnienia (nie licząc skądinąd zrozumiałego rozwiązania umowy z sekretarzem, a jednocześnie jednym z liderów opozycji, Mariuszem Wilkiem) już zostały przeprowadzone.

Z końcem ubiegłego roku rozwiązano umowę z zatrudnionym na umowę zlecenie Zenonem Decem, który w poprzedniej kadencji został zatrudniony do uporządkowania i prowadzenia archiwum starostwa. „W podziękowaniu za swój trud i zaangażowanie otrzymał… wypowiedzenie i to w dodatku pocztą” – napisał do nas w mailu informator podający się za pracownika starostwa.

Starosta Łukasz Reszka (PiS) zapewnia, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Taki tryb wypowiedzenia przewidywała umowa ze zleceniobiorcą, a jej rozwiązanie było podyktowane zarówno racjonalizacją kosztów, jak i koniecznością przywrócenia stanu zgodnego z regulaminem starostwa.

– Ten pan najpierw od października 2015 roku do marca 2017 był zaangażowany do przygotowania dokumentacji i uporządkowania archiwum starostwa na umowach o dzieło, których zawarto w sumie 9. Później został dostał umowę zlecenie, a wartość tych wszystkich umów przekroczyła 30 tys. zł, więc ta ostatnia umowa powinna być zawarta po przeprowadzeniu procedury zamówienia, ale od tego odstąpiono.

Do tego aż 3 etatowych pracowników starostwa ma w zakresie obowiązków sprawy związane z prowadzeniem archiwum, co w zupełności wystarczy, by prawidłowo realizować te zadania – wylicza powody, dla których rozwiązano umowę, starosta Reszka.

Więcej kontrowersji wywołuje drugie z wręczonych wypowiedzeń. Otrzymał je jeden z pracowników wydziału oświaty, zatrudniony na zastępstwo za urzędniczkę przebywającą na urlopie wychowawczym. – Zwolniony urzędnik miał orzeczenie o niepełnosprawności, a przecież zwłaszcza organy samorządowe i państwowe powinny dawać przykład, że trzeba i warto zatrudniać osoby niepełnosprawne zresztą są do tego zobligowane przepisami – wytyka obecnym włodarzom powiatu nasz internetowy informator.

– Do tego by rozwiązać umowę z tym panem, posunięto się do bardzo nieeleganckiego zabiegu. Pracownicę, którą zastępował, ściągnięto z urlopu do urzędu, a po kilku dniach ona ponownie poszła na urlop albo zwolnienie. Tego dokładnie nie wiem, w każdym bądź razie znów nie ma jej w pracy.

Starosta Reszka odpiera te zarzuty, twierdząc, że prawda wygląda inaczej.

– Ten pan, mający faktycznie orzeczenie o niepełnosprawności, był zatrudniony na umowę na zastępstwo. Kiedy prawniczka, którą zastępował, wróciła do pracy, jego umowa rozwiązana została automatycznie z przyczyn niezależnych od pracodawcy – dowodzi Reszka. – To, czy któryś z urzędników korzysta ze zwolnienia, czy chce ponownie korzystać z urlopu wychowawczego, to zależy od jego stanu zdrowia i jego woli, a nie od pracodawcy.

Nowy włodarz powiatu przy okazji wytyka poprzednikom, że nie bardzo troszczyli się oni o zatrudniania osób niepełnosprawnych, choć według przepisów ich odsetek wśród pracowników służby cywilnej powinien wynosić co najmniej 6 proc. – W ubiegłym roku NIK przeprowadzał w różnych urzędach w kraju kontrole dotyczące „Zatrudnienia osób niepełnosprawnych przez administrację publiczną i państwowe osoby prawne”. Objęła ona również nasze starostwo.

Kontrolerzy stwierdzili, że w starostwie w Świdniku nie podejmowano aktywnych działań mających na celu zatrudnienie w urzędzie osób niepełnosprawnych, nie zainicjowano współpracy z organizacjami pozarządowymi działającymi na ich rzecz, nie starano się zaangażować niepełnosprawną młodzież i uczelnie, które maja takich studentów, aby rozpowszechnić wiedzę o możliwości takiego zatrudnienia, odbycia praktyk czy staży – wylicza stwierdzone uchybienia starosta, dodając, że w wyniku kontroli na starostwo nałożono karę w wysokości ponad 64 tys. zł.

Starosta deklaruje, że za jego kadencji się to zmieni.

– W tej sprawie odbyłem już spotkanie z dyrektorem lubelskiego oddziału PFRON i na pewno sytuacja osób niepełnosprawnych zarówno w zakresie ich zatrudniania w starostwie powiatowym jak i ich obsługi zostanie poprawiona – zapewnia włodarz powiatu.

Joanna Niećko