Starsi i samotni

Samotność to jeden z największych problemów, z jakimi muszą na co dzień mierzyć się chełmscy seniorzy. Dotyka on osób starszych w całym kraju, żyjących głównie w mieście. Szacuje się, że po 65. roku życia niemal co piąta osoba czuje się samotna, a najgorzej jest wśród osób po 80. roku życia.

14 listopada przypada ogólnopolski Dzień Seniora (międzynarodowe święto przypada na 1 października). Ma on uświadamiać społeczeństwu problemy osób starszych i bariery, jakie napotykają na swojej drodze, zarówno wiekowe, sprawnościowe, zdrowotne czy społeczne. To ważne tym bardziej, że – jak pokazują badania – żyjemy coraz dłużej, a liczba osób w starszym wieku znacząco się zwiększa. Według danych Urzędu Statystycznego w Lublinie ponad 14 tysięcy chełmian jest w wieku poprodukcyjnym, czyli już co czwarty mieszkaniec miasta.

Jednym z podstawowych problemów osób starszych jest samotność. O ile w dzień człowiek jest w stanie walczyć z nią i zająć się czymś, by nie popadać w depresję – np. obejrzeć telewizję, posłuchać radia, rozwiązać krzyżówkę – o tyle prawdziwy ból przychodzi po zmroku. Gdy na początku lipca tego roku rozmawiałam z ratownikami medycznymi na temat ich pracy (K1. Wyjeżdżacie!), okazało się, że sporą część pacjentów stanowią starsze i schorowane panie, które nie mają w mieście nikogo z najbliższej rodziny. Przyjazd pogotowia i sprawdzenie, czy pacjentka jest zdrowa i „przeżyje tę noc”, bo do tego to się sprowadza, to zaspokojenie najzwyklejszej potrzeby kontaktu.

– Społeczeństwo się nam starzeje i taka jest prawda Na wsiach jest to aż tak widoczne, bo tam w jednym gospodarstwie ludzie żyją pokoleniowo. W mieście już tak nie ma. Samotność starszych mieszkańców stanowi więc realny problem, najczęściej wśród kobiet. Te panie, mające po osiemdziesiąt i więcej lat, które dzwonią do nas po pomoc nawet i co drugą noc, po kilku minutach od odłożenia słuchawki mogą nawet zapomnieć, że w ogóle dzwoniły. One tak naprawdę nie potrzebują pomocy medycznej, a społecznej – zauważa Anetta Szepel, pielęgniarka koordynująca ze Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie.

Z usług opiekuńczych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Chełmie korzystają 353 osoby.

– To osoby, które faktycznie wymagają pomocy, z ograniczoną sprawnością ruchową, które zmagają się przeważnie z demencją, chorobą Alzheimera czy miażdżycą. Większość z nich jest też samotna – mówi Małgorzata Rabuszak, kierownik działu usług opiekuńczych w MOPR w Chełmie. – Często to lekarz rodzinny zgłasza nam taką osobę, ale przede wszystkim to ona sama musi wyrazić chęć przyjęcia do domu opiekunki. Owszem, nie wszyscy od razu się na to zgadzają.

To zrozumiałe, każdemu z nas ciężko by było pogodzić się ze starością i utratą niezależności. Dlatego często też lekarz lub pielęgniarka środowiskowa czy pracownik socjalny przekonują pacjentka lub pacjentkę, by zgodzili się sobie pomóc.

Opiekunka przychodzi na jedną do dwóch godzin, w zależności od potrzeb. Przynosi ciepły posiłek lub gotuje na miejscu, sprawuje nadzór nad przyjmowaniem leków, co drugi dzień robi zakupy

– Bywa, że dzieci osób korzystających z naszych usług mieszkają w dalszych częściach Polski, bądź za granicą, i bardzo chciałyby zabrać do siebie rodzica. Mają ku temu świetne warunki. Tyle że, jak głosi stare porzekadło, starych drzew się nie przesadza. Ich rodzice nie wyobrażają sobie opuścić po tylu latach własnego domu i na starość przenieść się zupełnie gdzie indziej. Wtedy te dzieci kontaktują się z nami, prosząc o pomoc dla rodziców – tłumaczy Renata Cichosz, p.o. kierownika działu świadczeń pomocy środowiskowej w MOPR.

Z myślą o osobach starszych powstał w Chełmie Dom Dziennego Pobytu przy ul. Ogrodowej. W ramach realizowanego przez MOPR projektu „Senior plus” budynek został gruntownie wyremontowany i dostosowany do potrzeb chełmskich seniorów. Oferta skierowana do seniorów jest naprawdę bogata. Zajęcia, spotkania, wyjazdy. Każdy może przyjść w godzinach otwarcia placówki (od godz. 9-17) i przekonać się o tym sam.

Niestety, nie wszyscy fizycznie są w stanie dotrzeć na miejsce i korzystać z uroków złotej jesieni życia. Dlatego też mówi się o realnym problemie samotności wśród osób po 80. roku życia, które niemal nie wychodzą z mieszkania. Starość nie radość mówi ludowe porzekadło, z którym trudno się nie zgodzić.

Niemal każdy zna w okolicy starszą i samotną osobę lub był świadkiem nieporadności, zagubienia starszego człowieka. Pamiętając o tym, że każdego z nas to czeka i nikt nie chciałby być pozostawiony sam sobie na stare lata, bądźmy czujni i poświęćmy chwilę, by upewnić się, że wszystko jest w porządku lub zwyczajnie porozmawiać. Pamiętajmy też o tym, że już za miesiąc święta Bożego Narodzenia – czas, w którym nikt z nas nie chciałby być sam, zwłaszcza na starość.

– Nasza opiekunka, młoda dziewczyna, przyszła na wigilię ze swoimi dziećmi i świątecznymi potrawami do samotnej kobiety, którą się opiekowała. Sama byłam tym zaskoczona, gdy się o tym dowiedziałam, bo nikt z nas o tym wcześniej nie wiedział. To piękny gest – opowiada M. Rabuszak.

Pracownicy socjalni podkreślają, że z ofertą pomocy udają się nie tylko po zgłoszeniu do lekarza, pracowników szpitala lub stacji pogotowia, ale po każdym – nawet anonimowym – sygnale. (pc)