Starsi, schorowani ludzie na łasce i niełasce właściciela

Od blisko trzech tygodni mieszkańcy baraku przy ulicy Miedzianej 3 żyją bez prądu

Trwa dramatyczna sytuacja mieszkańców baraku przy ul Miedzianej 3 w Lublinie. Kilka rodzin od blisko trzech tygodni żyje bez prądu, oświetlając mieszkania świeczkami i marznąc. Czy znajdzie się dla nich rozwiązanie?


W ubiegły piątek pod budynkiem na Miedzianej pojawili się radni dzielnicy i przedstawiciele rady miasta. W budynku odbyła się inspekcja, przeprowadzona przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego miasta Lublin. – Niestety, sytuacja się nie poprawiła, a my nadal marzniemy. W moim mieszkaniu jest 12 stopni. Jest tu wśród moich sąsiadów wiele starszych osób, a dla nich niedogrzanie może być fatalne w skutkach – mówi pani Alina, która powiadomiła „Nowy Tydzień” o tragicznych warunkach na Miedzianej.

Po kontroli okazało się, że nie ma bezpośredniego zagrożenia, iż kamienica się zawali. – Inspektorzy Nadzoru Budowlanego nie znaleźli podstaw do tego, by uznać, że sytuacja w tym budynku zagraża życiu i zdrowiu – mówi Paweł Kwiecień, radca prawny Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego miasta Lublin. Pozostaje zatem kwestia naprawy awarii sieci elektrycznej, o którą bezskutecznie, od ponad trzech tygodni dopominają się u właściciela budynku mieszkańcy ulicy Miedzianej.

Na parterze doszło do spalenia części instalacji, ale jej ogólny stan jest według pracowników nadzoru budowlanego dobry. Jak twierdzi właściciel tej kamiennicy – Tomasz Propkopiuk, od dziesięciu lat stara się o wyłączenie z użytkowania budynku na Miedzianej, bo remont jest jego zdaniem zbyt kosztowny. W rozmowie z TVP 3 zapewnił, że postara się o przywrócenie prądu w kamienicy. W piątek miał wystąpić o przywrócenie energii do zakładu energetycznego, ale naprawa awarii leży po jego stronie. Mieszkańcy nie bardzo wierzą w jego słowa.

– Mamy nadzieję, że tak zrobi, jak powiedział przed kamerą, ale zobaczymy – podkreślają. – On wcześniej zapewniał nas, że to potrwa trzy miesiące, ale elektrycy, których pytaliśmy, mówili, że jeżeli prąd jest w budynku, to wystarczy około 4 dni, żeby go podłączyć, tylko nie wiemy, jak długo potrwa odbiór z elektrowni – dodają. Mieszkańcom ma nadzieję pomóc radny miejski Marcin Nowak. Rozwiązaniem miałyby być lokale zastępcze, które zapewnić im powinno miasto. W tej sprawie zwrócił się z interpelacją do prezydenta Lublina.

Emilia Kalwińska