Start nie do zatrzymania

SPARTA REJOWIEC FABRYCZNY – START KRASNYSTAW 0:2 (0:1)


0:1 – Florek (45), 0:2 – Skiba (70)

SPARTA: Belka – Orysz, Kurzyna, Borcon, Rutkowski, Kucybała (80 Wójcik), Bujak (72 Oleksiejuk), Piatrenka, Jasiński, Martyn, Świeca.

START: Janiak – Saj, Kożuchowski, Czarniecki, Florek, D. Sołdecki, Denkiewicz, Welman, Ciechan, Lando (82 Lenard), Skiba (85 Knap).

Trwa świetna passa Startu Krasnystaw. Podopieczni Marka Kwietnia w bieżącym sezonie nie doznali jeszcze porażki! Tę znakomitą serię podtrzymali w sobotnie popołudnie w Rejowcu Fabrycznym, choć pierwsza połowa nie przebiegała po myśli gości. Krasnostawianie dzięki wygranej utrzymali pozycję lidera grupy drugiej czwartej ligi. Sparta natomiast przegrała drugi mecz z rzędu, a o porażce podopiecznych Bartosza Bodysa zadecydowała nieskuteczność. – Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była chyba najlepsza w tym sezonie, a mimo to schodziliśmy do szatni przy niekorzystnym wyniku – mówił po ostatnim gwizdku sędziego trener Bodys.

Start w ciągu siedmiu dni rozegrał trzy spotkania i wszystkie wygrał! – W tydzień zarobiliśmy dziewięć punktów, choć wiadomo, że mecz z Chełmianką był rozgrywany w ramach Pucharu Polski. Ale cieszymy się z wyników, bo one wpływają na atmosferę w drużynie, klubie, a ta jest wyborna – podkreśla Marek Kwiecień.

Szkoleniowiec Startu przyznał, że pierwsza połowa należała do Sparty. – Świetna interwencja Krzysztofa Janiaka uchroniła nas przed utratą gola. Sparta mogła zdobyć bramkę, bo jej zawodnik znalazł się w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem – opowiada M. Kwiecień.

Tuż przed przerwą goście, którzy w zasadzie ani razu dotąd nie zagrozili bramce Igora Belki, wyszli na prowadzenie. – Była 45 minuta, mieliśmy rzut wolny na swojej połowie. Dawid Sołdecki szybko zagrał długiego na prawie 50 metrów „crossa” do wybiegającego na czystą pozycję Kryspina Florka, obrońcy Sparty zdrzemnęli się, a nasz zawodnik nie zmarnował okazji – relacjonuje szkoleniowiec Startu.

Bartosz Bodys przyznaje, że przy golu dla rywala, defensywa Sparty popełniła błąd. – Indywidualnie źle zachował się Dawid Borcoń, ale gdybyśmy zachowali głębię, cofnęli się o 7-8 metrów, zażegnalibyśmy niebezpieczeństwo. Florek uderzył z pierwszej piłki, złapał Belkę na wykroku i przegrywaliśmy – podkreśla. – Graliśmy bardzo dobrą połowę. Mieliśmy dwie znakomite okazje, by objąć prowadzenie. Najpierw Patryk Orysz zagrał świetną piłkę do Piotra Świecy, który znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Janiak popisał się udaną interwencją. Szkoda, bo z tej akcji powinna paść bramka.

Drugą okazję miał Jakub Martyn. Po zagraniu od Orysza znalazł się w dogodnej sytuacji, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i jeden z obrońców Startu dosłownie w ostatniej chwili zablokował uderzenie napastnika Sparty. – Zamiast prowadzić do przerwy 2:0, przegrywaliśmy, z przebiegu gry niezasłużenie – podkreśla szkoleniowiec gospodarzy.

W drugiej połowie Start był zespołem lepszym. – Bramka na 1:0 bardzo nam pomogła – mówi M. Kwiecień. – W zasadzie po zmianie stron kontrolowaliśmy boiskowe wydarzenia – dodaje.

– Sprawdziło się stare porzekadło, że niewykorzystane okazje się mszczą. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że takich błędów nie możemy popełniać. W drugiej połowie goście zaczęli grać lepiej. Żółte kartki, jakie dostali Adrian Kucybała i Karol Bujak, spowodowały, że nasi środkowi pomocnicy nie byli już tak agresywni. Obawiali się ewentualnego faulu na drugą kartkę – mówi Bartosz Bodys.

W 70 min. Start podwyższył wynik. – Aliba Lando wziął na siebie trzech rywali i popisał się fantastycznym zagraniem. „Piętką” zagrał do Dominika Skiby, który z kilku metrów dopełnił formalności. Asysta palce lizać! Po tym golu, mimo że straciliśmy Miłosza Ciechana, który dostał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, niepodzielnie panowaliśmy na boisku. Rywal w zasadzie nam nie zagroził. Janiak obronił jeden strzał z dystansu. Mój zespół mógł natomiast zdobyć kolejne gole. Okazję miał Skiba, który gdyby dobrze zagrał sobie piłkę, znalazłby się w sytuacji sam na sam. Z rzutu wolnego z 25 m, w samej końcówce, piękny strzał oddał Maciej Welman, ale trafił w słupek. Z przekroju meczu zasłużone nasze zwycięstwo – podkreśla Marek Kwiecień.

Utrata drugiego gola spowodowała, że z gospodarzy uszło powietrze. – Mieliśmy jeszcze jedną okazję do zdobycia kontaktowego gola, ale Martyn jej nie wykorzystał. Gdyby trafił, dałby nam jeszcze nadzieje na korzystny wynik. Trzeba jednak pamiętać, że zagraliśmy w dość poważnym osłabieniu. Kamil Starok ma złamany nos i dopiero w przyszłym tygodniu wznowi treningi. Urazu w meczu z Tomasovią nabawił się Sebastian Suduł. Liczę jednak, że w kolejnych dwóch meczach z POM Iskra w Piotrowicach i Gryfem Gmina Zamość u siebie wrócimy do tego, co prezentowaliśmy przed kilkoma tygodniami. Przede wszystkim zaczniemy znów punktować, bo do piątego miejsca już tracimy trzy oczka – dodaje B. Bodys.

W najbliższy weekend Start w sobotę 1 października o 15.00 u siebie zmierzy się z Błękitnymi Obsza, zaś Sparta pojedzie do Piotrowic. (s)