Start prowadził i… ledwo zremisował

START KRASNYSTAW – GRANICA DOROHUSK 3:3 (3:1)


0:1 – Olender (9), 1:1 – Szponar (11), 2:1 – Szponar (29), 3:1 – Lenard (38), 3:2 – Słomka (67), 3:3 – Olęder (74 karny).

START: Skrzypa – Florek (70 Kabasa), Wojciechowski, Saj, Jaroszek, Chariasz (15 Wójtowicz), Dworucha, Kowalski, Sawa (65 Kowalczyk), Szponar (80 Frącek), Lenard. Trener – Marek Kwiecień.

GRANICA: Kopeć – Kaper (46 L. Sokołowski, 90 Daniluk), Marek Grzywna, Niemiec, Piotrowski, Słomka, Rondoś, Gregorczuk, Olender, Denkiewicz, Olęder. Trener – Marek Grzywna.

Mający IV-ligowe aspiracje Start Krasnystaw zremisował drugi mecz z rzędu. Po 1:1 z Agrosem w Suchawie przyszło dość niespodziewane 3:3 z Granicą i to na własnym boisku. Goście przyznali, że przed meczem taki rezultat braliby w ciemno, ale po ostatnim gwizdku czuli niedosyt. – Do Krasnegostawu nasza drużyna udała się mocno osłabiona kadrowo, tylko z trzema rezerwowymi zawodnikami – zauważa Konrad Czebiera, wiceprezes zespołu z Dorohuska. W pierwszej połowie dominował Start. Co prawda to Granica pierwsza zdobyła bramkę, dośrodkowanie Łukasza Piotrowskiego wykorzystał Andrzej Olender, ale gospodarze szybko się ogarnęli.

Już dwie minuty później mocnym strzałem wyrównał Marek Szponar, a dobrze wówczas grający podopieczni marka Kwietnia, przed przerwą zdobyli jeszcze dwie bramki. Ponownie trafił Szponar, jedno trafienie dołożył Lenard. – Dogodnych sytuacji gospodarzom nie brakowało i mogli pokusić się o wyższe prowadzenie – przyznaje Czebiera. Warto dodać, że już 15 min. boisko musiał opuścić kontuzjowany Daniel Chariasz. – Odnowił się uraz mięśnia dwugłowego, w ostatnim meczu w tej rundzie raczej nie zagram – powiedział Nowemu Tygodniowi kapitan Startu. W drugiej połowie role się odwróciły. Start, pewny trzech punktów, cofnął się, a Granica zaatakowała.

W 67 mi. Skrzypę strzałem z dystansu pokonał grający prezes zespołu gości Arkadiusz Słomka, a siedem minut później do wyrównania doprowadził Kamil Olęder, który wykorzystał „jedenastkę” podyktowaną za faul właśnie na nim. – W pierwszej połowie graliśmy dramat. Bardzo szybko traciliśmy piłkę i mimo szybko zdobytej bramce nie potrafiliśmy zagrozić przeciwnikowi i przejąć inicjatywę. Błędy indywidualne przyczyniły się do utraty trzech goli. Po przerwie zdominowaliśmy rywala i powinniśmy zdobyć, co najmniej jedną bramkę więcej. Szanujemy punkt na ciężkim terenie. Na pewno cieszy fakt, że z bardzo ciężkiej sytuacji potrafiliśmy doprowadzić do remisu – komentuje Marek Grzywna, trener Granicy. (kg)