Sto tysięcy widzów kina „Lot”

Kino „Lot” odnotowało 100-tysięcznego widza. Jest nim pani Helena Lewandowska, która 13 września przyszła obejrzeć film „Smoleńsk”. W minionym tygodniu odebrała z rąk burmistrza zestaw miejskich gadżetów i specjalny dyplom.
Nowa historia kina „Lot” rozpoczęła się na wiosnę 2013 roku. Razem z przebudową centrum kultury gruntowny remont przeszło również kino. W budynku zmieniło się niemal wszystko, od wyposażenia po wystrój przez nagłośnienie. Widzowie odnowionego „Lot-u” mogli liczyć również na seanse w technologii 3D.
Odnowione kino szybko zyskało sympatię świdniczan. 13 września „Lot” odwiedził widz numer 100 tysięcy. Czekała na niego specjalna niespodzianka.
– Tuż przed seansem podeszła do mnie pani pracująca w kinie. Poprosiła o numer telefonu i nazwisko. Byłam trochę zaskoczona, bo nie wiedziałam, o co chodzi – śmiała się Helena Lewandowska, stutysięczny widz kina „Lot”.

Pani Helena przyszła 13 września na film „Smoleńsk” z mężem Włodzimierzem Lewandowskim. – Do kina chodzimy od czasu do czasu, kilka albo kilkanaście razy w roku – opowiadała. – Przychodzę też na seanse z wnukami.
Państwo Lewandowscy zostali zaproszeni na spotkanie z burmistrzem miasta i dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury. W miniony czwartek pani Helena odebrała z rąk Waldemara Jaksona specjalny dyplom i zestaw miejskich gadżetów.
– Utrzymujemy frekwencję na poziomie 30 tys. widzów rocznie. Cieszymy się z tego wyniku, natomiast oczywiście chcielibyśmy, żeby osób przychodzących na seanse było jeszcze więcej – mówi Adam Żurek, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Świdniku.

Szef MOK zapewnia, że „Lot” nie odstaje repertuarem od kin sieciowych. – Mamy mocną konkurencję. Multipleksy są bardzo blisko Świdnika, łatwo do nich dotrzeć. Tym bardziej nie można osiąść na laurach i trzeba się cały czas mocno starać – mówi Adam Żurek.
Jak tłumaczy szef miejskiej kultury, świdnickie kino jest dobrą alternatywą dla dużych multipleksów i ma duże grono wiernych widzów. – Mamy bardzo dobre warunki techniczne, nasz dźwięk nie tylko nie odstaje, ale jest lepszy niż w wielu kinach lubelskich. Również otoczenie i wystrój są bardzo zachęcające. Jest to kino, które zawsze jest pod ręką. Widzowie nie mają choćby problemów z zaparkowaniem. Takie warunki przyciągają do nas nie tylko świdniczan, ale również mieszkańców okolicznych miejscowości, a nawet Lublina – dodaje Adam Żurek. (kal)