Strach przed epidemią

Coraz więcej rodziców z Chełma nie szczepi swoich dzieci i domaga się zniesienia takiego obowiązku. Sejm przyjął projekt obywatelski w tej sprawie. Przeciwnicy „antyszczepionkowców” obawiają się epidemii i chcą, aby niezaszczepione dzieci nie miały dostępu do publicznych przedszkoli. Zagrożenie epidemiologiczne może przyjść też ze wschodu. O zachorowaniach na odrę i gruźlicę w sąsiedniej Ukrainie mówił ostatnio główny inspektor sanitarny: – Musimy zabezpieczyć naszych obywateli – stwierdził Jarosław Pinkas.

Na chełmskich forach internetowych jest mnóstwo wpisów dotyczących obowiązkowych szczepień dzieci. Między zwolennikami i przeciwnikami szczepień dochodzi do ostrych dyskusji. W Chełmie i powiecie chełmskim szybko przybywa rodziców, którzy mimo programu obowiązkowych szczepień decydują się nie szczepić swoich pociech. Takie przypadki przychodnie zgłaszają do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie. Do rodziców, którzy nie szczepią dzieci wysyłane są upomnienia. Jeśli to nie skutkuje, sanepid występuje z tytułem wykonawczym do wojewódzkiego inspektora sanepidu, który nakłada na rodziców grzywnę. Pracownicy chełmskiego sanepidu i lekarze wskazują, że przeświadczenie o tym, że szczepienia mogą być dla dziecka niekorzystne, nie ma podstaw naukowych.

Z kolei rodzice twierdzą, że zmuszanie do szczepienia dzieci to próba ograniczenia ich praw i wolności. Zapewniają, że sami wiedzą, co jest dla ich jest najlepsze. Niektórzy uważają, że szczepienia to coś niezgodnego z naturą, inni obawiają się, że mogą one skutkować autyzmem. Są też tacy, którzy argumentują, że szczepienia są tylko po to, aby przynosić zyski koncernom farmaceutycznym. Temat wywołał ogólnopolską dyskusję. Niedawno do sejmu trafił projekt obywatelski zakładający likwidację obowiązkowych szczepień. Rząd go nie odrzucił, a to oznacza, że projekt będzie procedowany.

Z kolei zwolennicy obowiązkowych szczepień domagają się, aby w tej sytuacji nieszczepione dzieci nie miały dostępu do publicznych przedszkoli. Zbierane są podpisy pod takim projektem obywatelskim. Spór może się jeszcze zaostrzyć, bo opozycja wysuwa pomysły, aby wypłatę 500plus uzależnić od realizacji obowiązkowych szczepień. Lekarze biją na alarm, bo liczba zachorowań na odrę w Europie wzrosła w ostatnim roku trzykrotnie. Chełm jest w szczególnie niebezpiecznej sytuacji, bo graniczy z Ukrainą, gdzie zachorowania na odrę i gruźlicę stanowią problem.

Głos w sprawie szczepień ochronnych i sytuacji epidemiologicznej w Polsce i na Ukrainie zabrał ostatnio główny inspektor sanitarny, Jarosław Pinkas. Podczas konferencji prasowej stwierdził, że „wyszczepialność” na Ukrainie jest w tej chwili „dramatycznie mała”, a także jest tam „niemały problem z odrą i gruźlicą”. Pinkas stwierdził, że w związku z tym, że graniczymy z Ukrainą „musimy zabezpieczyć naszych obywateli”. Poinformował, że są projekty, aby w przyszłości od obcokrajowców spoza strefy Schengen wymagać zaświadczeń o szczepieniach. Główny inspektor sanitarny stwierdził też, że w Polsce pracuje mnóstwo obywateli Ukrainy i muszą oni być przekonani ze nie stanowią zagrożenia epidemiologicznego. Według Pinkasa projekty dotyczące tego problemu muszą być dość szybko procedowane i racjonalnie wdrożone.

Elżbieta Kuryk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie, informuje, że dzieci nieszczepionych w Chełmie i powiecie chełmskim bardzo szybko przybywa.

– To smutne, bo dobrze byłoby taką decyzję oprzeć o solidną i merytoryczną wiedzę, a lekarz jest w stanie rodzicom takie informacje przekazać – mówi dyrektor Kuryk. – Jest grupa dzieci, które z powodu przeciwwskazań, na przykład choroby przewlekłej, nie mogą zostać zaszczepione. Ale te dzieci, które mogą, powinny być zaszczepione. (mo)