Po ostatnim włamaniu na mieszkańców osiedla Rejowiecka padł blady strach. Ludzie nie wierzą, że policji uda się namierzyć złodziei tym bardziej, że – jak mówią – jeden z nich miał informować dyspozytora 112 o kręcącym się po ulicy podejrzanym aucie, ale ten nie przekazał zgłoszenia dyżurnemu komendy. Zaraz potem dom sąsiada został obrabowany.
Jak informowaliśmy kilka tygodni temu, na początku lutego nieznani sprawcy pod nieobecność właścicieli włamali się do domów w Janowie oraz przy ulicy Astrowej na osiedlu Rejowiecka w Chełmie. W obu przypadkach policja przyjęła zawiadomienie o przestępstwie i prowadzi czynności zmierzające do ustalenia tożsamości włamywaczy. Tymczasem mieszkańcy os. Rejowiecka boją się kolejnych włamań, a temat bezpieczeństwa i instalacji monitoringu planują poruszyć na najbliższym zebraniu rady osiedla.
– Ostatnie włamanie było tu na początku lat dziewięćdziesiątych. Każdy już o tym zapomniał. To spokojne osiedle i zwarta społeczność, dlatego jest szok – mówi mieszkaniec ul. Astrowej. – Nikt niczego nie widział i nie słyszał. Jedynie wcześniej, przed włamaniem, ktoś dzwonił na 112, żeby wysłać patrol na osiedle, bo po ulicy kręci się podejrzane auto. Dokładnie opisał pojazd i podał rejestrację, a dyspozytor nie przekazał zgłoszenia policji. Potem operacyjni sami powiedzieli, że faktycznie było takie zgłoszenie pod numer alarmowy i nagranie zostało zabezpieczone. Nie wierzę jednak, żeby policji udało się schwytać sprawcę, postępowanie pewnie zostanie umorzone. Zresztą trzy czy cztery tygodnie wcześniej było włamanie na sąsiedniej ulicy i do dziś nie wiadomo, kto to zrobił – opowiada mężczyzna.
Czy faktycznie dyspozytor wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego zignorował telefon o podejrzanym pojeździe, który kręci się po Astrowej i obserwuje posesje mieszkańców? Przecież gdyby w porę na osiedle wysłany został patrol, który zatrzymałby opisywany pojazd, bardzo możliwe, że udałoby się uniknąć kolejnego włamania.
Oficjalnie na temat ustaleń operacyjnych policja z zasady się nie wypowiada. Jak mówią mundurowi, postępowanie trwa, a materiał w sprawie jest gromadzony. Komentarza odmawia również rzecznik wojewody.
– Informacje dotyczące zgłoszeń kierowanych na numery alarmowe mogą być wyłącznie udostępniane sądom, prokuraturom lub policji – ucina Agnieszka Strzępka, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego. (pc)






























