Stracili zaufanie do swego prezydenta?

Longin Bożeński, przewodniczący rady miasta Chełm, na chwilę zaniemówił, gdy pod koniec ostatniej sesji rady szef klubu „Chełmianie” postawił wniosek, by jeszcze raz przeprowadzić głosowanie w sprawie wotum zaufania do prezydenta Jakuba Banaszka, co zresztą formalnie nie było możliwe. – Chodzi m.in. o przekazanie spisu wyborców Poczcie Polskiej przed niedoszłymi wyborami kopertowymi, ale też o ogólny obraz miasta, mijający się z tym, jaki w mediach społecznościowych roztacza prezydent – tłumaczy Kamil Błaszczuk, jeden z najbliższych ludzi prezydenta Banaszka. Zasłona przed nadchodzącymi wyborami, próba pokazania niezależności czy robienie gruntu pod ruchy kadrowe?

Czwartkowa sesja rady miasta Chełm dobiegała końca i wydawało się, że nie wydarzy się na niej już nic ciekawego, czy ważnego, gdy w punkcie „Wolne wnioski” głos zabrał radny Kamil Błaszczuk, przewodniczący największego w radzie klubu – „Chełmianie”.

– Czy prawdą jest, że przeciwko miastu Chełm toczy się postępowanie w prokuraturze dotyczące bezprawnego przekazania spisu wyborców Poczcie Polskiej? Kto podjął taką decyzję? Na mocy jakiej opinii? – pytał Błaszczuk. Radny podkreślił, że w ostatnim czasie w Polsce doszło do wyroków skazujących samorządowców w podobnych sprawach. Sądy przekazanie danych wyborców Poczcie uznają za złamanie prawa. Dostęp do tej wiedzy powinno mieć bowiem, w związku z wyborami, jedynie Krajowe Biuro Wyborcze.

– Mamy wiedzę, że w Chełmie takowy spis został przekazany. Decyzję w tej sprawie podejmowała ówczesna wiceprezydent podczas nieobecności prezydenta Banaszka – kontynuował Błaszczuk, mając na myśli ówczesną wiceprezydent Agnieszkę Kruk.

– Chcielibyśmy jasno podkreślić, że dla naszego klubu radnych jest nie do przyjęcia sytuacja, w której urząd miasta, szeroko rozumiana administracja prezydencka, naraża się na bezprawne postępowanie. Od początku naszego istnienia deklarowaliśmy wsparcie dla różnych działań, ale w obecnej sytuacji staje się to niemożliwe lub trudne – mówił szef klubu „Chełmianie”. Błaszczuk przyznał, że nie jest tajemnicą, że z prezydentem Jakubem Banaszkiem zna się bardzo dobrze, wspierał go w kampanii wyborczej i długo po niej.

– Doskonale znamy standardy etyczne prezydenta i wiemy, że będąc na miejscu nas, radnych, zachowałby się tak samo. Nawet najlepsze relacje nie zdejmują z nas odpowiedzialności za miasto – dodał. Błaszczuk przyznał, że Banaszek „ma szczęście”, że w procederze przekazania spisu nie uczestniczył. – Niestety, tego szczęścia nie mieli pana zastępcy i pozostali pracownicy. Jednak my, jako radni, musimy patrzeć na urząd i administrację całościowo. Nie tylko przez pryzmat samego prezydenta. Było to działanie za pana kadencji i chcemy podkreślić, że my tego firmować nie będziemy – mówił.

Po odczytaniu oświadczenia Błaszczuk rzucił pomysł, by zrobić przerwę, bo chce z szefami innych klubów radnych przedyskutować pomysł organizacji ponownego wotum zaufania dla Banaszka. Wywołał tym sporą konsternację. Zatkało m.in. Longina Bożeńskiego, przewodniczącego rady miasta, który dopiero po krótkiej chwili zauważył, że takie głosowanie już się w tym roku odbyło i nie można go powtórzyć, jest to niezgodne z prawem.

– Możemy tu każde oświadczenie przedstawiać, łącznie z lądowaniem kosmitów w Srebrzyszczu – skomentował w swoim stylu Bożeński.

Radna Katarzyna Janicka z Koalicji Obywatelskiej zauważyła, że szefa jej klubu Marka Sikory nie ma na sesji i zaproponowała, by decyzję w sprawie wniosku „Chełmian” podjąć na kolejnych obradach. Taki sam postulat wystosowała radna Dorota Rybaczuk z PiS. – Złożymy pismo o rozpatrzenie naszej propozycji do pana przewodniczącego – zapowiedział na koniec Błaszczuk.

Już po sesji szef klubu „Chełmianie” wydał kolejne oświadczenie. Podkreślił w nim, że sprawa organizacji wyborów kopertowych w 2020 r. to nie jedyny problem, z jakim musi się zmierzyć prezydent Banaszek. Przypomniał, że wspierał go od 2018 r. bo wierzył, że po 12 latach rządów Agaty Fisz miastu Chełm potrzebna jest zmiana.

– Potrzebne jest odświeżenie, nowe pomysły, nowe spojrzenie na problemy. Do tego dochodziła pierwsza od wielu lat szansa na synergię – jedno ugrupowanie polityczne mogło mieć władzę w kraju, w województwie i w mieście. To wielka szansa, którą dostrzegli nawet zatwardziali przeciwnicy PiS. Będąc w pełni obiektywnym trzeba jasno i zdecydowanie powiedzieć: tak, to się sprawdziło. Chełm otrzymał rekordowe środki na inwestycje. Trzeba to doceniać i szczerze o tym mówić, niezależnie od sympatii politycznych. Rząd przekazał rekordowe środki na Chełm. Niestety, to wyzwanie coraz mocniej zaczyna przerastać prezydenta. Inwestycji nie widać. Widać same problemy i potknięcia. A żaden wcześniejszy prezydent nigdy nie dysponował tak potężnym wsparciem – stwierdził Błaszczuk.

Mimo tych ogromnych dotacji, którymi Banaszek lubi się chwalić w mediach społecznościowych, według radnych klubu „Chełmianie”, brakuje komunikacji miasta z mieszkańcami, brakuje nadzoru nad inwestycjami, wiele ulic od miesięcy jest dziurawych, a budżet obywatelski nie został zrealizowany.

– Mieszkańcy zostali oszukani. Angażowali się, przygotowywali projekty, promowali je, zebrali poparcie. Projekty wygrały, a do dziś nie zostały zrealizowane. To bolesny przykład niezdolności organizacyjnej miasta. Przemilczę już fakt, że na organizację głosowań, przygotowania projektowe niektórych zadań, zostały przeznaczone środki finansowe. Bezcelowo – twierdzi Błaszczuk.

Kolejnym przykładem jest modernizacja Parku Miejskiego. Część radnych już w połowie roku alarmowała, że realizacja inwestycji nie idzie zgodnie z planem. Kierownictwo urzędu miasta zapewniało, że wszystko jest w porządku, jest kontakt z wykonawcą i prace idą bez problemów. – Wczoraj, podczas jednej z komisji, dowiedzieliśmy się, że umowa z wykonawcą została zerwana. Inwestycja stanęła – mówił radny.

W to, że radny Błaszczuk podjął działania bez uzgodnienia ich z prezydentem Banaszkiem, nie jest w stanie uwierzyć żaden z radnych, z którymi rozmawialiśmy.

– Na początku wydawało się, że to może być przygrywka do pozbycia się wiceprezydent Cieślik, albo uzyskania dla „Chełmian” stołka drugiego wiceprezydenta. Później, gdy pojawiły się nieśmiałe głosy krytyki wobec prezydenta Banaszka, zaczęło to wyglądać jak próba przygotowania gruntu pod przyszłe wybory, albo próba wytłumaczenia się z braku postępów i pieniędzy na inwestycje, ewentualnie próba jakiejś efektownej rejterady. Może też być to próba pokazania się radnego Błaszczuka i „Chełmian” jako grupy niezależnej od urzędującego prezydenta i zdolnej do jego krytyki, co może jedynie wzbudzić uśmiech i politowanie. Wszyscy wiedzą, kto u nich rozdaje karty i udawanie, że jest inaczej, jest żenujące i niewiarygodne. Ten, co to wymyślił, finezją polityczną się nie wykazał – mówią radni opozycyjni.

Władze miasta Chełm, mimo naszej prośby, sprawy nie skomentowały. Milczy też prezydent Banaszek. Do tematu wrócimy. (kg)