Stragany szpecą deptak

Rozłożone na deptaku stragany, a na nich mydło i powidło, szpecą wizerunek reprezentacyjnej ulicy miasta. Choć na targowiskach są wolne boksy, handlarze wolą pozostać w ścisłym centrum, bo dziennie przez Lwowską przechodzą tysiące ludzi i łatwiej o klienta. – Jesteśmy bezsilni, handel odbywa się na prywatnym terenie – mówi Zbigniew Mazurek, prezes miejskiej spółki, zarządzającej bazarami.

Kilka lat temu rada miasta podjęła uchwałę, zgodnie z którą łącznik między Lwowską a Popiełuszki stał się drogą. Wszystko po to, by uporządkować teren i zmusić handlarzy do przeniesienia się na miejskie targowiska. Wydawało się, że ci na stałe opuszczą ścisłe centrum miasta. Handlujący w prosty sposób postanowili obejść przepisy. Swoje stragany rozkładają na terenach należących do prywatnego właściciela. Tak jest choćby na ul. Lwowskiej przy sklepie „Majster”. Działka przed budynkiem i za nim jest prywatna. Jej właściciel może ją wynająć, komu chce. Handlarze wykorzystali lukę w przepisach i niemal codziennie rozstawiają swoje stragany z mydłem i powidłem na reprezentacyjnej ulicy miasta. Jednym to nie przeszkadza, innych zaś irytuje. – W wielu miastach tego typu handel na głównej ulicy jest niedopuszczalny. Czy na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie też stoją stragany? Problemem jak najszybciej powinni zająć się urzędnicy. Musi być sposób na to, by zmusić handlujących do przeniesienia się na targowiska – podkreśla jedna z mieszkanek Chełma, której rozłożone na deptaku stragany przeszkadzają.
Zbigniew Mazurek, prezes komunalnej spółki Chełmski Park Wodny i Targowiska Miejskie, zarządzającej targowiskami i odpowiedzialnej za pobór opłat targowych, twierdzi, że w tym konkretnym przypadku jest bezsilny. – Nie możemy nic zrobić, bo te osoby handlują na działce należącej do prywatnego właściciela, a nie do miasta. Prawo im na to zezwala. Pobieramy od nich codzienną opłatę targową w wysokości 10 zł za każdy rozpoczęty metr kwadratowy sprzedaży. I to wszystko. Musi zmienić się ustawa o opłatach targowych, dopiero wtedy samorządy będą mogły uporządkować drobny handel w centrum miasta – wyjaśnia Mazurek.
Prezes podkreśla, że na miejskich targowiskach są wolne boksy i namawia handlujących do ich wynajęcia, choć wie, że ci nie opuszczą deptaka. – Niestety, w handlu liczy się przede wszystkim odpowiednie miejsce. Przez Lwowską przechodzą tłumy ludzi i łatwiej o klienta. Też uważam, że tych straganów tam nie powinno być. Od samego początku chcemy uporządkować handel, jednak niekiedy jesteśmy bezradni. Na pewne ruchy nie pozwala prawo – zaznacza Zbigniew Mazurek. (s)