Część radnych i wójt gminy Stary Brus nie mają ostatnio łatwego życia. Czują się osaczeni i zastraszeni przez przeciwników budowy fermy drobiu, którzy ich śledzą czy zaglądają na posesje. Miarka przebrała się w sobotę, gdy doszło do próby pobicia wójt przez jedną z oponentek. Samorządowcy mają dość i zapowiadają zgłoszenie sprawy na policję.
Fermę drobiu w Nowym Brusie, ok. 500 metrów od zabudowań chce budować firma Wipasz. To oczywiście nie wszystkim jest w smak. Część mieszkańców założyła komitet sprzeciwiający się tej inicjatywie. Jednym z jego pierwszych działań była obecność na sesji rady gminy i próba wymuszenia na władzach, by te bez przeprowadzenia procedury administracyjnej odmówiły zgody na budowę.
Tak się jednak nie stało i od tamtej pory przeciwnicy inwestycji wszelkimi sposobami usiłują nie dopuścić do budowy. Na fejsbukowej stronie „Nie dla fermy drobiu w gminie Stary Brus” wyrażają sprzeciw wobec nieformalnych rozmów dotyczących budowy fermy drobiu ok. 1000 metrów od szkoły. Podkreślają prawo do pełnej informacji, jawności oraz udziału w procesie decyzyjnym.
Według nich radni, jako reprezentanci społeczności, powinni działać transparentnie, zgodnie z prawem i w interesie mieszkańców, a nie inwestora, a sprawy mogące wpływać na zdrowie, środowisko i jakość życia muszą być omawiane wyłącznie na oficjalnych posiedzeniach. To odnośnik do sobotniego (15 listopada) nieformalnego zebrania wójt Patrycji Zińczuk z radnymi. Miało się ono odbyć o godz. 15, ale tuż przed nim zmieniono i miejsce i godzinę. To rozwścieczyło przeciwników fermy, którzy chcieli być na tym spotkaniu.
Zaczęły się więc wielkie poszukiwania. Oponenci jeździli do domów radnych i sprawdzali miejsca, w którym mogli oni się spotkać z wójt. Śledzili też niektórych radnych i szybko odnaleźli ich samochody zaparkowane pod jednym z lokali na terenie gminy. Na miejscu szybko zebrała się spora grupka, która czekała na wyjście samorządowców.
– Po wyjściu na dwór zostaliśmy otoczeni i skrzyczani, choć od razu mówiła, że to moje prywatne spotkanie w czasie wolnym z radnymi – mówi wójt Patrycja Zińczuk. – Były oskarżenia, groźby, przekleństwa, a jedna z kobiet nawet chciała mnie uderzyć. Czy w taki sposób toczy się publiczną debatę? Ani ja, ani radni nie będziemy tolerować takich zachowań. Tym bardziej, że słyszę, że są oni straszeni i boją się o siebie, swoje rodziny i majątki. Dlatego sprawa na początku tygodnia zostanie zgłoszona na policję – dodaje Zińczuk. (bm)






![Patriotycznie w Łopienniku [GALERIA]](https://www.nowytydzien.pl/wp-content/uploads/2025/12/patriotycznie-i-bez-wojen-4-218x150.jpg)


























