Straszyli 88-latkę dożywociem, wyłudzili 230 tysięcy

Policja apeluje już nie tylko do starszych mieszkańców miasta o czujność, ale przede wszystkim ich dzieci i wnuków, by zwracali uwagę na to, gdzie oraz ile pieniędzy trzymają ich rodzice i dziadkowie. Metodą „na wnuczka” 88-latka straciła oszczędności całego życia. Łupem złodziei padło aż 230 tysięcy złotych! Ofiar mogło być więcej.

W ubiegły poniedziałek (11 lutego) złodzieje żerujący na starszych osobach zaatakowali po raz kolejny.

– Otrzymaliśmy kilka sygnałów od osób, do których zadzwonili naciągacze. W jednym przypadku doszło do przekazania pieniędzy „kurierowi” – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Nieznajoma, która zadzwoniła do 88-letniej mieszkanki Chełma, przedstawiła się jako pracownica sądu. Powiedziała, że syn starszej pani spowodował śmiertelny wypadek, w którym zginęła kobieta. Syn musi zapłacić odszkodowanie mężowi zmarłej, żeby uniknąć dożywocia za spowodowanie wypadku – nie ma jednak przy sobie potrzebnej kwoty, więc wskazał „służbom” kontakt do swojej matki. Zszokowana i zbita z tropu takim telefonem 88-latka połknęła haczyk.

Powiedziała, że ma ukrytą w domu gotówkę – w sumie 230 tysięcy złotych. Zaraz potem do jej drzwi zapukał wysłany rzekomo przez pracownicę sądu kurier, który odebrał od starszej pani jej całe oszczędności. Gdy pieniądze zostały przekazane, 88-latka zadzwoniła do syna, by dowiedzieć się, czy aby na pewno wszystko już z nim w porządku. Wtedy okazało się, że padła ofiarą oszustwa i zgłosiła się do komendy.

Policjanci szukają naciągaczy, ale prawdopodobieństwo, że starsza pani odzyska swoje pieniądze, jest niestety nikłe. Za to problem, jak widać, jest od lat i to bardzo realny. To, że tym razem padło na 88-letnią chełmiankę, nic nie znaczy. Ta historia mogła się przydarzyć każdemu chełmskiemu seniorowi. Bo choć policjanci cyklicznie apelują o zachowanie czujności i nieprzekazywanie nikomu obcemu żadnej gotówki, zdają sobie sprawę z tego, że zaskoczona ofiara oszustów działa impulsywnie, pod wpływem silnych emocji.

A właśnie to wykorzystują złodzieje, dzwoniąc na numer telefonu stacjonarnego i podając się za wnuczka, wnuczkę, córkę czy syna jako rzekomego sprawcę wypadku, obecnego na miejscu zdarzenia policjanta drogówki, funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego, prokuratora czy, jak ostatnio, pracownika sądu.

Inna chełmianka, która w ubiegły poniedziałek odebrała telefon od oszustki, usłyszała, że sprawczynią śmiertelnego wypadku jest jej córka. Możliwe, że w emocjach i strachu kobieta przekazałaby naciągaczom wszystko, co ma (oszuści chcieli 130 tys. zł), ale traf chciał, że nie była w mieszkaniu sama. Jej siostra, która przyszła w odwiedziny, zachowała zimną krew i zadzwoniła do prawdziwej córki gospodyni, a następnie kobiety wezwały policję.

Jakiś czas temu chełmska policja kontaktowała się z kierownictwem każdej placówki bankowej w regionie, by uczulić pracowników na starsze osoby, które nagle chcą podjąć z konta dużą kwotę gotówki. Teraz o zainteresowanie się losem seniorów proszą ich bliskich – przede wszystkim dzieci i wnuków – aby zadbali o to, by oszczędności dziadkowie i rodzice trzymali bezpiecznie na rachunku bankowym, a nie w domach. (pc)