Strażak ugasi i… obudzi

W ubiegłym tygodniu świdniccy strażacy dwukrotnie byli proszeni o interwencję przez mieszkańców bloków obawiających się, że u ich sąsiadów dzieje się coś niepokojącego.


W niedzielę, 15 lipca, około godz. 23 mieszkańcy jednego z bloków przy ul. Głowackiego poczuli na klatce schodowej swąd spalenizny. Szybko ustalili, że wydobywa się on z mieszkania na parterze. Właścicielka lokalu nie reagowała na pukania i wołania sąsiadów, więc ci wezwali pomoc. Na miejscu interweniowała policja, medycy oraz strażacy, którzy przy pomocy drabiny przez okno i dostali się do mieszkania.

Okazało się, że przebywającą w nim 71-latka zostawiła na kuchence garnek z gotującą się potrawą i najprawdopodobniej przysnęła. Strażacy szybko opanowali sytuację, a właścicielka mieszkania z oznakami podtrucia została przewieziona do szpitala.

Zasnął albo zasłabł

O pomoc w dostaniu się do zamkniętego mieszkania strażacy zostali poproszeni także w środę, 18 lipca, ok. godz. 23.30. Chodziło o blok przy ul. Słowackiego. Ze zgłoszenia wynikało, że w mieszkaniu mógł zasłabnąć mężczyzna. Zgłaszająca – jego matka – choć znajdowała się w pokoju obok w tym samym mieszkaniu, nie mogła sprawdzić, czy synowi nic się nie stało, bo jest osobą leżąca.

Kiedy służby ratunkowe zaczęły dobijać się do mieszkania, mężczyzna sam otworzył drzwi. Nie wiadomo czy zasłabł, czy po prostu zasnął. Obecny na miejscu lekarz stwierdził, że nie wymaga pomocy medycznej ani obserwacji w szpitalu. (w)