Stresująca wyprawa na groby

Z duszą na ramieniu jechali na cmentarz kierowcy osobówek, bo ciężarówki stojące w kolejce do granicy zablokowały drogę. Zirytowani ludzie dzwonili po policję.

Jak co roku przed 1 listopada wiele osób zjechało w rodzinne strony, by odwiedzić groby bliskich. Z uwagi na wzmożony ruch poruszanie się po drogach w świąteczny weekend nie należało zatem do najłatwiejszych. Dla niektórych jednak wyprawa na cmentarze trasą K12 z Chełma do granicy okazała się prawdziwym horrorem.

– Od Wólki Okopskiej czekające w kolejce do granicy ciężarówki stały w dwóch rzędach. Przejazd osobówek w obie strony graniczył z cudem. Trzeba było dobrze uważać, żeby nie otrzeć się bokami przy wymijaniu lub nie wpaść do rowu. Gdzie była w tym czasie policja? Dlaczego na to zezwoliła? – pyta zirytowana czytelniczka.

Chełmska komenda policji przyznaje, że w weekend przed 1 listopada dyżurny odebrał kilka telefonów w tej sprawie. Jednak mundurowi zapewniają, że nadzór nad kolejką tirów prowadzony był przez cały czas. Jak tłumaczą, mogło się tak zdarzyć, że w danym momencie nie było patrolu, ale z pewnością pojawił się on niebawem i dopilnował, by tiry, które utrudniały ruch, zjechały na bok, gdy tylko pojawiła się taka możliwość. (pc)