Suszarnia w prokuraturze

Czy właściciel firmy przy ul. Rampa Brzeska w Chełmie, która zajmuje się suszeniem wytłoków owocowych, działalnością uciążliwą dla mieszkańców, przy składaniu wniosku o wydanie decyzji środowiskowej mógł poświadczyć nieprawdę? Sprawę już bada prokuratura. Ponadto firma znalazła się też na celowniku wydziału ochrony środowiska chełmskiego magistratu i nadzoru budowlanego.

 

W kwietniu br. na jednej z posesji przy ul. Rampa Brzeska ruszyła suszarnia wytłoków. Działalność od początku stała się uciążliwa nie tylko dla okolicznych mieszkańców, którzy narzekali na smród nie do wytrzymania i hałas do późnych godzin nocnych. Dochodzący z suszarni fetor był odczuwalny również na osiedlach Dyrekcja Górna i Cementownia.
Mieszkańcy postanowili sprawdzić, na jakiej podstawie przedsiębiorca uzyskał decyzję środowiskową dla swojego przedsięwzięcia. Zakład miał funkcjonować od godziny 7.00 do 18.00, a zdaniem mieszkańców pracował nawet do 23.00. Według nich od samego początku była przekroczona emisja hałasu, choć przedsiębiorca w karcie informacyjnej, będącej załącznikiem do wniosku o wydanie decyzji środowiskowej, zapewnił, że działalność nie będzie uciążliwa dla sąsiadów.
Kontrolę w zakładzie przeprowadził Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Stwierdzono m.in. przekroczenie dopuszczalnych norm hałasu, nieszczelność konstrukcji, która skutkowała zapyleniem powietrza, czy odczuwalny odór. Smród był nie do wytrzymania zwłaszcza latem, kiedy temperatura powietrza przekraczała 25 stopni. W tym czasie na placu przed suszarnią leżała sterta wytłoków z jabłek i porzeczek, jak twierdzą mieszkańcy, zupełnie niezabezpieczonych. Do prezydent Agaty Fisz wpłynęła od nich skarga na przedsiębiorcę. Wydział Ochrony Środowiska chełmskiego magistratu, mając wyniki kontroli WIOŚ, rozpoczął postępowanie administracyjne zmierzające do wygaszenia decyzji środowiskowej dla całego przedsięwzięcia. Wiadomo już, że będzie ona negatywna dla właściciela firmy. Sęk jednak w tym, że od jakiegoś czasu, jak podkreślają urzędnicy, nie odbiera on żadnej korespondencji.

– W karcie informacyjnej przedsiębiorca zaznaczył, że nie będą przekroczone normy hałasu – wyjaśnia Irena Żółkiewska, dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska. – M.in. na tej podstawie została wydana decyzja środowiskowa. Gdyby napisał, że normy hałasu będą przekroczone, ciążyłby na nim obowiązek sporządzenia raportu oddziaływania planowanego przedsięwzięcia na środowisko. Wówczas mówilibyśmy już o działalności uciążliwej, a taka, zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego dla obszaru przy Rampie Brzeskiej, nie może być prowadzona. Na pewno nie wydałabym decyzji środowiskowej – wyjaśnia dyrektor Żółkiewska.
Czy zatem właściciel firmy mógł poświadczyć nieprawdę? Sprawę już bada Prokuratura Rejonowa w Chełmie. Śledczy zwrócili się do miejskich urzędników o udostępnienie całej dokumentacji związanej ze złożonym przed przedsiębiorcę wnioskiem o wydanie decyzji środowiskowej. Poza tym suszarnią wytłoków owocowych zajął się też Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Chełmie. Okazuje się, że jej właściciel rzekomo nie zgłosił do PINB obiektu, w którym prowadzi działalność.

Przedsiębiorca miał też złożyć mieszkańcom deklarację, że z końcem września przeniesie swoją działalność do Rudy Opalin w gminie Ruda-Huta, ale na razie tego nie uczynił. On sam przekonuje, że suszarnia nie jest aż tak uciążliwa. Przyznaje, iż miało miejsce przekroczenie hałasu o 6 decybeli, ale zapewnia, że jest to wynik złych obliczeń firmy, której zlecił przygotowanie karty informacyjnej przedsięwzięcia. Ta sama firma popełniła też błąd przy wyliczeniu odległości zakładu od najbliższych zabudowań mieszkalnych.
– Tak naprawdę suszarnia przeszkadza dwóm osobom, które nakręcają resztę – mówi przedsiębiorca. – Winiarnia robi to samo, co my, od 20 lat i nikomu to nie przeszkadza. Po kontroli inspektorów z ochrony środowiska mieliśmy zalecenie zniwelować hałas i nad tym pracujemy. Nieprawdą jest, że zakład funkcjonuje również nocą i zakłóca ciszę. Moja firma zajmuje jedynie niewielką część około 3-hektarowej nieruchomości. Czy ktoś zadał sobie trud, by sprawdzić, jaka jeszcze działalność jest tutaj prowadzona? Co do fetoru, w polskim prawie nie ma określonych norm odoru. To, co jednym śmierdzi, innym może pachnieć – dodaje właściciel firmy. (ps)