Światowy zlot lublinerów

Spotkanie lublinerów na Zamku Lubelskim

Od 3 do 7 lipca br. Ośrodek Brama Grodzka-Teatr NN zorganizował Zjazd Lublinerów – dawnych żydowskich mieszkańców naszego miasta i ich potomków. Organizatorzy akcentują fakt, że przez wieki polscy Żydzi współtworzyli historię i kulturę Lublina. 700-lecie miasta jest doskonałą okazją, żeby przypomnieć o wspólnym dziedzictwie i spotkać po latach tych, którym udało się przeżyć koszmar Holokaustu i ich potomków.


Zjazd Lublinerów, anonsowany w świecie jako Lubliner Reunion, był na liście głównych wydarzeń w „urodzinowym” kalendarzu miasta. – Łączymy wielki jubileusz 700-lecia Lublina z dramatem utraty 30% jego mieszkańców, czcimy 75. rocznicę likwidacji tutejszego getta. Polacy i Żydzi tworzyli tu wspólnotę, kultywując wspólne tradycje. Lecz nie chodzi tylko o dziedzictwo. To społeczność, która utrzymuje stałe  kontakty z Lublinem, z Polską. Lublinerzy to nasi najlepsi ambasadorowie w Izraelu i USA – tak odniósł się do Zjazdu prezydent Krzysztof Żuk..
Od poniedziałku do piątku ub. tygodnia gościło nad Bystrzycą 260 lublinerów. Program merytoryczny zjazdu liczył kilkadziesiąt punktów: wykłady, dyskusje, wspomnienia, wycieczki po Lublinie i okolicznych miasteczkach i projekcje filmów lecz nade wszystko spotkania.
Duża część przybyszów była w naszym mieście po raz pierwszy. Wśród nich postaci znane, jak m.in. Leora Tec – córka ocalałej z Holokaustu Nechamy Tec, autorki książki „Suche łzy”; Ryszard Prasquier – wieloletni przewodniczący organizacji francuskich Żydów (jego matka, Debora Prasquier mieszkała na ul. Żmigród), Irena Hochman – żona artysty malarza Tadeusza Mysłowskiego, Zofia Sznajdman-Rydz – emigrantka marca 1968, córka Róży Fiszman-Sznajdman, autorki znakomitej książki „Mój Lublin”.

Bogaty program artystyczny

…wypełnił wieczory Zjazdu Lublinerów, na które złożyły się przedstawienia teatralne, filmy i koncerty. Jednym z wydarzeń był występ kantora Jakova Lemmera z Nowego Jorku (3 lipca) w Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, gdzie wysłuchało go ok. 800 osób. Lemmer należy do grona najlepszych i najbardziej znanych kantorów na świecie. Towarzyszyli mu filharmonicy lubelscy, dyrygował Elli Jaffe z Jerozolimy.
We wtorek, 3 lipca o godz. 21 odbyło się Misterium Bramy Grodzkiej, główny moment uczczenia pamięci dawnej społeczności żydowskiej. Każdego dnia w Restauracji Hades-Szeroka, obok Bramy Grodzkiej, działał Klub Zjazdu Lublinerów. W jego programie były minispektakle bazujące na opowiadaniach noblisty, Isaaka B. Singera oraz fragmenty opowieści Żydów, zebrane w ciągu ostatnich 15 lat w Teatrze NN. Z lokalu dobiegały różnorodne nurty muzyki: od klasycznej, poprzez folk i polsko-żydowskie rytmy sprzed 100 lat, po współczesny jazz. Były i koncerty plenerowe przed jesziwą (dziś hotel Ilan). Wystąpili lokalni lublinerzy: we wtorek Michał Hochman, w środę Borys Somerschaf.
Andrzej Titkow – reżyser, potomek rodziny Arnsztajnów, pokazał i omówił swój „Album rodzinny” na temat życia i poezji Franciszki Arsztajnowej. Wyświetlono także filmy „Widzący z Lublina” (reż. Grażyna Stankiewicz) i „Magiczne Miasto” (reż. Natasza Ziółkowska-Kurczuk), oraz dokumenty o znalezieniu kolekcji 2000 szklanych negatywów J. Zylberberga oraz na temat działalności słynnego polskiego emisariusza w sprawie holokaustu, Jana Karskiego.

Dziejowe znaczenie zjazdu

…jego rolę kulturową i budującą dla teraźniejszości podkreśla Witold Dąbrowski, wicedyrektor Ośrodka Brama Grodzka. Jego zdaniem ten zlot potomków lubelskich Żydów, rozsianych dziś po świecie, przekłada się na lepszą przyszłość naszego miasta. – W kilka tych dni można było tu zrozumieć istniejące od wieków relacje obywateli tego samego miasta: wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa, stąd dla wielu lublinian największym przeżyciem zjazdu był wspólny z lublinerami marsz, od synagogi na Umschlagplatz przy ul. Zimnej, gdzie zebrano Żydów i wywieziono na śmierć. Wówczas skończył się tutaj nasz wspólny świat, który trwał kilkaset lat, bo w chwili wybuchu II wojny światowej Żydzi stanowili trzecią część mieszkańców Lublina. Ich zagłada została na zawsze wpisana w to miasto. Nie wolno nam o tym zapomnieć – akcentował Dąbrowski.
W piątek, na koniec zlotu, Chewra Nosim przybliżył działalność lubelskiej filii Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce, zaś w synagodze Hotelu Ilan miała miejsce prezentacja „Społeczność żydowska w Lublinie – wczoraj, dziś i jutro”. Tam także odbyło się oficjalne zamknięcie Lubliner Reunion z udziałem chóru Kairos.
Na finał odbyła się ceremonia „Erev Shabbat”. Na dziedzińcu dawnej jesziwy kilkaset osób zebranych za stołami i wokół uczestniczyło w inscenizacji obrzędu szabasu. Przygotowali ją aktorzy Teatru Żydowskiego z Warszawy. Mieszkańcy Lublina dowiedzieli się, że szabas to nie tylko modlitwy i błogosławieństwa. Na rytuał składają się wspólne biesiady przy świecach, wino i potrawy (jak czulent), pieśni („Shabbat Shalom”) i tańce – to właśnie przedstawiono u wrót dawnej jesziwy. Wspomniano o ponad 600 nakazach i zakazach szabasu, których przestrzegają starozakonni, jak choćby rezygnacja w tym okresie z urządzeń AGD i RTV, z samochodów, a nawet wind! Do synagogi także wszyscy podążają pieszo.
– Na szabas żydzi mają jakby inną, radosną duszę – mówiła Etel Szyc z warszawskiej gminy wyznaniowej. W prowadzeniu ceremonii wspierał ją Joseph Dakar, prezes Organizacji Żydów Lubelskich w Izraelu, jeden z pomysłodawców wydarzenia.
Marek Rybołowicz