Świdniczanin najtwardszym z twardych

Artur Jendrych na mecie w Krynicy

Artur Jendrych ze Świdnika zajął pierwsze miejsce w czwartej edycji Nadbużańskiego Biegu Pod Prąd. Tydzień później znów stanął na podium – tym razem zwyciężył w Krynicy Zdroju podczas Iron Run, jednego z największych biegów długodystansowych w kraju.

Jak sam mówi, biega praktycznie od dziecka. W ostatnich latach skupił się na wymagających nie tylko żelaznej kondycji, ale i samozaparcia biegach długodystansowych. Mowa o Arturze Jendrychu ze Świdnika, zwycięzcy tegorocznej, czwartej, edycji Nadbużańskiego Biegu Pod Prąd, który odbył się w Dorohusku. To jedyny taki bieg, którego część stanowi pokonanie odcinka wzdłuż całkowicie nieuregulowanej linii brzegowej rzeki Bug. W tym roku na uczestników czekało 14 kilometrów trasy, a na niej kilkadziesiąt różnych przeszkód – naturalnych (sadzawki, stawy, błoto, las, piach, zarośla, wzniesienia, rowy, trzcina) i sztucznych (ściany pionowe i skośne, wejścia po linie, zasieki itp.).
– W Nadbużańskim Biegu Pod Prąd brałem udział już dwa razy z rzędu. Mimo tego, że w tym roku jakoś nieszczególnie składało się, żeby wystartować, ostatecznie postanowiłem spróbować. Przygotowywałem się wówczas do startu w Iron Run w Krynicy Zdroju, a NBPP miał być takim mocnym i dobrym przygotowaniem do tego biegu. Przyznam, że wystartowałem też trochę z sentymentu. Gdzieś po cichu marzyło mi się trzecie zwycięstwo, ale nie nastawiałem się na wygraną. Liczyłem na solidny trening przed Krynicą – mówi A. Jendrych.
Okazało się, że ten „trening” był na tyle dobry, że zapewnił Arturowi pierwsze miejsce na mecie. Osiągnął czas 1:19:39. Tym, którzy lubią próbować swoich sił i walczyć ze słabościami, Artur szczerze poleca udział w Nadbużańskim Biegu Pod Prąd.
– Do niedawna, jeśli chodzi o biegi z przeszkodami, brałem udział tylko w tym i nie miałem porównania. Ale w tym roku udało mi się wystartować także w Spartan Race. Mogę stwierdzić, że organizatorzy NBPP, biorąc pod uwagę, że jest to lokalny bieg i że dysponują ograniczonymi środkami, robią kawał dobrej roboty. Bardzo im pomagają naturalnej warunki ukształtowanie terenu. Poprowadzenie trasy brzegiem Bugu to świetny pomysł – urozmaica bieg i dodaje mu trudności. Warto tam wracać – uważa świdniczanin.
Dokładnie tydzień po zwycięstwie w Dorohusku świdniczanin osiągnął kolejny sukces. Wygrał jedną z największych imprez biegowych w Polsce – Iron Run w Krynicy Zdroju. Składa się na niego kilka wyścigów. O skali osiągnięcia A. Jendrycha świadczy chociażby fakt, że 64-kilometrowy ultramaraton ukończył w czasie 06:50:55, a Koral Maraton w czasie 3:19:57.
– Łącznie przebiegłem ponad 140 km. Radość ze zwycięstwa była ogromna – przyznaje.
Na co dzień Artur trenuje sam. Był w gronie założycieli Stowarzyszenia „Biegający Świdnik”, ale jakiś czas mieszkał za granicą i drogi jego i członków stowarzyszenia nieco się rozeszły. Mimo to, jak zaznacza, na każdych zawodach, kiedy należy podać klub, zawsze wpisuje „Biegający Świdnik”.
– Jestem mieszkańcem Świdnika, urodziłem się tutaj i utożsamiam się z tą grupą. „Biegający Świdnik” to takie moje oczko w głowie. Cieszę się, że mogę promować swoje miasto biegając – mówi.
Na dobrą formę Artura Jendrycha składają się nie tylko wyczerpujące treningi, ale też dieta. Świdniczanin unika przetworzonej żywności i wypija przynajmniej dwa litry wody dziennie.
– Opieram dietę na dobrych węglowodanach na przykład z kasz czy ryżu. Lubię orzechy, nasiona, mięso kurczaka, ryby. Tak naprawdę jem wszystko, ale staram się, aby te produkty były jak najmniej przetworzone. Unikam cukrów prostych. Wiadomo, jesteśmy tylko ludźmi i czasem każdy ma ochotę na coś słodkiego. Ważne, by zachować w tym umiar. Pamiętam też o wodzie. Bardzo ważna jest też suplementacja witaminowa, bo obecnie żywność jest uboga w witaminy i minerały – mówi.
Jeszcze do niedawna Artur prowadził jeden z marketów w Kraśniku. Potem wyjechał za granicę. Tam znalazł mniej stresującą i mniej czasochłonną pracę. Wolny czas wykorzystywał na treningi i poszerzanie wiedzy na temat zdrowego stylu życia, odżywiania i treningów wytrzymałościowych. Na najbliższą przyszłość ma wiele pomysłów i planów. Jednym z nich jest start w Ultra Maratonie Bieszczadzkim. Jak każdego roku pojawi się tam czołówka polskich biegaczy i świdniczanin bardzo chciałby się z nimi zmierzyć. Za jego dalsze sukcesy mocno trzymamy kciuki. (w)