Świdnik otwarty na repatriantów

Miasto Świdnik chciałoby w przyszłości znów sprowadzić rodzinę repatriantów. Jak zaznaczają władze miasta, to kosztowny i czasochłonny proces, ale pomoc rodakom ze Wschodu to obowiązek.


Z propozycją sprowadzenia do Świdnika repatriantów wystąpił na jednej z ostatnich sesji radny Kazimierz Bachanek, wspominając, że kilka lat temu do miasta sprowadzono rodzinę z Syberii. Zaapelował do urzędników i pozostałych radnych, aby w podjąć działania mające na celu osiedlenie w lotniczym mieście potomków zesłańców.
Urzędnicy nie mówią nie, choć, jak przyznają, jest to kosztowny i długotrwały, bo trwający nawet kilka lat proces.
– Pomoc rodakom przesiedlonym przez Sowietów, jest dla nas bardzo ważnym  elementem budowy świadomości narodowej i społeczeństwa obywatelskiego. Kiedyś nam pomagał Zachód i Polonia, a dzisiaj my powinniśmy podejmować wszelkie możliwe działania, aby ułatwić powrót Polakom do ojczyzny – uważa burmistrz Świdnika, Waldemar Jakson.
Miasto ma już w tej kwestii pewne sukcesy. W 2011 roku sprowadziło do Świdnika rodzinę Danieleckich z Irkucka. Ratusz załatwił wszystkie formalności prawne, zapewnił repatriantom w pełni umeblowane mieszkanie, zwolnił z płacenia czynszu, pokrył też koszty utrzymania rodziny i udzielił niezbędnego wsparcia socjalnego. Ogromne zaangażowanie wykazali wówczas pracownicy urzędu, bo skrzyknęli się i zorganizowali m.in. zbiórkę mebli, sprzętu RTV i AGD oraz artykułów spożywczych i przemysłowych potrzebnych w domu.
– Wiem, że dzisiaj państwo Danieleccy podejmują pracę na terenie gminy. Mam również nadzieję, że związali się z naszą lokalną społecznością. Myślimy już o podjęciu podobnych działań w przyszłości, mimo że to długotrwały i kosztowny proces. Co ważne, zdobyliśmy już doświadczenie w pomocy rodzinom narodowości polskiej żyjącym na terenie byłego ZSRR, a to na pewno ułatwi nam przyszłe działania – mówi burmistrz. (w)