Świdnik twardo antytęczowy

Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował, aby samorządy, które podjęły stanowiska i uchwały dotyczące „wolności od ideologii LGBT” wycofały się z tych zapisów. Pismo w tej sprawie trafiło również do Świdnika i Powiatu Świdnickiego, które jako pierwsze w kraju ogłosiły, że są „wolne od ideologii LGBT”. I nasze samorządy z niczego wycofywać się nie zamierzają i do przyjęcia podobnych deklaracji zachęcają inne wspólnoty.


W marcu ubiegłego roku Rada Powiatu Świdnickiego, głosami radnych PiS, który ma większość w radzie, jako pierwsza w kraju przyjęła deklarację „Samorząd wolny od ideologii LGBT”. Była to swego rodzaju odpowiedź na podpisaną przez prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, Karty LGBT Plus.

Przyjęte przez powiat świdnicki, a potem przez miasto Świdnik i kilkadziesiąt innych samorządów, stanowisko „o wolności od ideologii LGBT”, której symbolem jest tęczowa flaga, spotkało się z krytyką Unii Europejskiej i wywołało zdecydowaną reakcję polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara, który oświadczył, że z wielkim niepokojem przyjął informacje o deklaracjach „przeciw ideologii LGBT”, bo „założenia i treści tych deklaracji budzą poważne wątpliwości co do zgodności z prawami człowieka i obywatela, w szczególności z zasadą równego traktowania”.

W czerwcu br. RPO wysłał pisma do samorządów, które przyjęły stanowiska w sprawie „wolności od LGBT”. Wyraził w nich swoje wątpliwości i uwagi, co do tych stanowisk oraz wzywał do tego, aby „dla dobra i ochrony praw osób nieheteronormatywnych i transpłciowych – lecz także i wszystkich mieszkańców”, samorządy powinny je uchylić. W piśmie RPO ostrzega też, że dalsze obowiązywanie tych uchwał „nie tylko zagraża nierównym traktowaniem, ale tworzy ryzyko utraty lub ograniczenia wsparcia finansowego ze środków Unii Europejskiej”, ponieważ Komisja Europejska pyta, czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową właśnie w związku z przyjęciem przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty wspomnianych uchwał lub stanowisk.

Na pismo RPO odpowiedział przewodniczący Rady Powiatu Świdnickiego, Andrzej Mańka.

– Rzecznik, albo nie przeczytał, albo nie zrozumiał stanowiska, które przyjęliśmy. Moim zdaniem samorząd ma prawo wypowiadać się w różnych ważnych kwestiach dotyczących lokalnej społeczności. W przyjętym stanowisku nie było zdania o dyskryminowaniu kogokolwiek. Nie mówiliśmy o ludziach, ale o pewnej ideologii, którą próbuje się nam – naszym zdaniem – narzucić. W związku z tym, że nie zgadzamy się z tymi poglądami, które wyraził Rzecznik Praw Obywatelskich, napisałem pismo, w którym jeszcze raz wyjaśniłem, czego dotyczyło nasze stanowisko.

Zwróciłem uwagę, że mieszkańcy gmin są takimi samymi obywatelami UE, jak każdy inny człowiek i mamy prawo wyrażać swoje zdanie, bronić swoich poglądów i że nikogo nie dyskryminujemy, bo te stanowiska nie są skierowane przeciw komukolwiek. Zaznaczyłem, że nie będziemy się z tego stanowiska wycofywać i zachęcamy wszystkie wolne wspólnoty mieszkańców Europy do przyjęcia podobnych stanowisk – mówi Andrzej Mańka.

W swym piśmie przewodniczący powołuje się m.in. na 13 artykuł Konstytucji RP, który przewiduje przeciwdziałanie szerzeniu wybranych groźnych ideologii.

– „Rada Powiatu w Świdniku wpisuje się w to wielkie zadanie życia narodowego poprzez deklarację powstrzymania ideologii LGBT we wspólnocie, za którą ponosi odpowiedzialność. Radni sprzeciwili się wywołanej przez ten system (i związaną z nim doktrynę polityczną) wojnie ideologicznej – zabiegom wokół rozniecenia rewolucji kulturowej w naszej Ojczyźnie. Cel ten próbuje się osiągnąć poprzez wyolbrzymianie niektórych problemów społecznych i budowanie sztucznych konfliktów. Dlatego wspólnota samorządowa poprzez swych reprezentantów zamanifestowała w stanowisku wolność od tej ideologii” – pisze do Adama Bodnara przewodniczący Mańka i dodaje, że aby „życie i wolność każdego człowieka, a także każda rodzina. były nadal skutecznie chronione, konieczne jest zabezpieczenie: wolności słowa, niewinności dzieci, autorytetu rodziny i szkoły oraz swobody przedsiębiorców”.

Zdaniem A. Mańki krzywdzące dla powiatu jest pewne nieporozumienie, które pojawiło się przy okazji tego podjętego przez radę powiatu stanowiska. Chodzi o żółtą tablice z napisem „Strefa wolną od LGBT”, która wiosną ub. r. pojawiła się przy znakach wjazdowych do Świdnika i innych miejscowości. Celem tego happeningu, jak mówili wówczas jego organizatorzy, było skłonienie samorządów do wycofania się z przyjętych stanowisk „o wolności od LGBT”.

– W rozmowie z dziennikarzami, a nie byli to tylko dziennikarze z Polski, ale też Anglii, Francji, czy Niemiec, zawsze staraliśmy się wyjaśnić nasze stanowisko. Ale po prowokacji pana Staszewskiego, wszystkie media odnoszą się o tego faktu, a nie stanowiska, które podjęliśmy. Uświadamiamy, że nie ma stref wolnych od LGBT, a wszyscy i tak do tego wracają, nie odnosząc się do treści naszej uchwały, ani nie uwzględniając naszego komentarza – mówi Mańka i jako przykład przywołuje wizytę grupy dziennikarzy z Anglii, którzy przyjechali do Świdnika, by zrobić reportaż o tej całej sytuacji.

– Rozmawiał z nimi Radosław Brzózka (członek zarządu powiatu ds. oświaty i jeden z inicjatorów podjęcia stanowiska przeciwko ideologii LGBT – przy. red.) i bardzo wyraźnie powiedział, że nie ma żadnych stref wolnych od LGBT; że stanowisko dotyczy czego innego i prosił o to, żeby w tych materiałach te informacje uwzględnić. Niedługo po wizycie w starostwie, świdnicka Straż Miejska złapała tych dziennikarzy, jak przyczepiają żółtą tablicę napisem „Strefa wolna od LGBT” na znaku przy wjeździe. Materiał też oczywiście poszedł zmanipulowany. To po prostu przykre – kończy Andrzej Mańka. (w)