Świdnikowi sankcje niestraszne

Helena Dalli, unijna komisarz do spraw równości poinformowała, że Komisja Europejska odrzuciła wnioski sześciu polskich samorządów aplikujących o środki z programu „Partnerstwo miast”. Chodzi o miasta, które przyjęły stanowiska dotyczące „wolności od ideologii LGBT” lub „praw rodziny”. Co prawda wśród nich nie ma Świdnika, który wraz z powiatem świdnickim takie stanowiska przyjęły jako pierwsze samorządy w kraju, ale czy nie będą one w przyszłości przeszkodą w aplikowaniu o unijne środki. Oba nasze samorządy nie mają takich obaw i z deklaracji antyLGBT wycofywać się nie zamierzają.


Wiosną ubiegłego roku Rada Powiatu Świdnickiego, większością głosów i jako pierwsza w kraju przyjęła stanowisko w sprawie deklaracji „Samorząd wolny od ideologii LGBT”. Była to swego rodzaju odpowiedź na podpisaną przez prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, Kartę LGBT Plus. Niedługo potem śladem rady powiatu poszła też Rada Miasta Świdnik, która choć niejednomyślnie, również przyjęła stanowisko „Miasto Świdnik wolne od ideologii LGBT”.

Ostatnio do wszystkich samorządów w kraju, które przyjęły podobne stanowiska, Rzecznik Praw Obywatelskich, wysłał pisma, w których nawoływał do wycofania się z nich. Ostrzegał również, że w przeciwnym razie istnieje „ryzyko utraty lub ograniczenia wsparcia finansowego środków Unii Europejskiej”.

W ubiegłym tygodniu unijna komisarz do spraw równości, Helena Dalli za pomocą Twittera poinformowała, że kilka polskich samorządów nie otrzyma wsparcia z programu „Partnerstwo miast” właśnie przez przyjęcie stanowisk o „wolności od LGBT”

„Państwa członkowskie i władze państwowe muszą szanować unijne wartości i prawa podstawowe. Dlatego sześć wniosków o partnerstwo miast, w których składanie zaangażowane były polskie władze, które przyjęły rezolucje dotyczące „stref wolnych od LGBT” lub „praw rodzinnych”, zostało odrzuconych” – napisała Dalli.

Władze Świdnika zapewniają, że ta sprawa nas nie dotyczy, ponieważ miasto nie starało się o środki z tego programu. Nie obawiają się również, że przyjęte stanowisko będzie mieć w przyszłości reperkusje w postaci wstrzymania unijnych środków.

– Nie przyjęto uchwały w tej sprawie, a stanowisko rady, które nie jest aktem prawa miejscowego i nie może być podstawą do takich działań – tłumaczy Marcin Dmowski, wiceburmistrz Świdnika.

O fundusze w ramach „Partnerstwa miast” nie aplikował również powiat świdnicki. Zdaniem starosty Łukasza Reszki nie ma prawnych możliwości, aby zablokować komukolwiek dostęp do środków unijnych.

– To byłaby dyskryminacja – mówi starosta. – Nie można dyskryminować mieszkańców powiatu świdnickiego za to, że rada powiatu podejmuje takie, czy inne stanowisko. Każdy samorząd aplikując o środki europejskie czyni to w ramach ogłoszonego konkursu i regulaminu. W tym regulaminie określone są kryteria, które należy spełnić. Nie można po naborze dopisać kryterium, że np. organ uchwałodawczy nie może podejmować jakiegoś stanowiska.

Doszłoby wtedy do sytuacji kiedy my, jako samorząd, moglibyśmy z powodu pseudo-dyskryminacji, być jawnie dyskryminowani przez jakieś ciało europejskie. Poza tym, jeżeli KE chciała odrzucić wnioski miast, to musiała znaleźć inny argument, niż te uchwały czy stanowiska o LGBT, ponieważ to na pewno zostałoby zaskarżone na drodze sądowej i każdy z tych samorządów by wygrał, bo byłaby to jawna dyskryminacja i ograniczenie wolności obywatelskich i wolności samorządu do stanowienia o samym sobie.

W internecie na próżno szukać listy miast, których projekty zostały odrzucone. KE poinformowała, że ich nie poda, bo nie ma takiego obowiązku.

– To niepoważne – uważa starosta Łukasz Reszka. – Ta informacja powinna być podana. Tak samo jak to, które punkty regulaminu czy dokumentacji tych odrzuconych wniosków nie zostały spełnione; ile wnioski uzyskały punktów i gdzie nie spełniły kryteriów i nie wpisały się w strategię programu. To byłoby profesjonalne podejście, a nie wywoływanie kolejnej medialnej burzy. (w)