Świeżaki w służbie naciągaczy

Gang Świeżaków w sieci Biedronka to najbardziej rozreklamowane w Polsce pluszaki. Okazuje się, że z ich popularności chętnie korzystają oszuści.
„To koniec świeżaków! Zanotowano serię zgłoszeń o przypadkach, gdzie po bezpośrednim kontakcie dzieci z pluszakami wystąpiły podrażnienia na dłoniach, ramionach, a nawet twarzy. Specjalistyczne badania potwierdziły obecność alergenu pierwszego stopnia w maskotkach” – taka informacja od kilku dni krąży w sieci. Zaniepokojeni Czytelnicy zwrócili się do nas z prośbą o sprawdzenie tych wieści. Jednak biuro prasowe Jeronimo Martins dementuje te rewelacje.
– Stanowczo podkreślamy, że te informacje są nieprawdziwe. Maskotki zostały przebadane na zlecenie dostawcy na zgodność z wymaganiami prawnymi pod kątem bezpieczeństwa. Na podstawie testów nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Aktualnie nie mamy też żadnych podstaw, by sądzić, że produkt ten może być w jakikolwiek sposób nieodpowiedni dla użytkowników lub zawierać niepożądane związki chemiczne. Do tej pory nie otrzymaliśmy żadnych potwierdzonych sygnałów dotyczących alergii lub uczuleń – przekonuje biuro prasowe.

To prosty i znany mechanizm

Oszuści każdego dnia wykorzystują ciekawość internautów, próbując zwabić użytkowników portali społecznościowych przy pomocy fałszywych informacji. Śmierć znanych osób, skandaliczne incydenty, mrożące krew w żyłach historie i drastyczne zdjęcia – wzbudzają ciekawość i zachęcają do kliknięcia. A kiedy już to zrobimy, schemat jest różny, ale zazwyczaj wiąże się z podaniem numeru telefonu komórkowego, a następnie wpisaniem otrzymanego kodu w celu potwierdzenia danych. I to koniec. Oszust właśnie zarobił, bo ofiara zapisała się do drogiej, płatnej subskrypcji SMS i będzie płaciła za odebranie każdej wysłanej do niej wiadomości. (mg)