Szachy do lamusa?

Nazywane są królewską grą. Rozwijają wyobraźnię, uczą logicznego myślenia, zdyscyplinowania i systematyczności. Niestety, młodych ludzi, którzy potrafią i chcą w nie grać, jest coraz mniej. Szachy coraz częściej przegrywają z komputerem, konsolą i komórką.

Gmina Białopole była gospodarzem XIV Indywidualnych Mistrzostw Powiatu Chełmskiego w Szachach. Rywalizowało czterdziestu zawodników z gmin Białopole, Dorohusk, Kamień, Leśniowice i Wojsławice. Patrząc na frekwencję, wyraźnie widać, że z roku na rok osób chcących grać w szachy jest coraz mniej.
– Mniej więcej 10 lat temu zawodników startujących w zawodach szachowych było dwa razy więcej – przyznaje wójt gminy Białopole Henryk Maruszewski, który sam gra w szachy. – To przykre, tym bardziej, że dziś warunki do trenowania są dużo lepsze, bo przeciwnika można znaleźć w internecie. Poza tym szachy to też świetny sposób rozwijania umysłu. Umiejętności zdobyte przy szachownicy bardzo przydają się w matematyce i innych naukach ścisłych.
Józef Majuk, nauczyciel Zespołu Szkół Publicznych w Wojsławicach-Kolonii, który prowadzi w szkole koło szachowe, przyznaje, że uczniów chcących grać w szachy ubywa. Coraz częściej przegrywają one z komputerem.
– Nawet te dzieci, które w podstawówce chętnie grały w szachy, już w gimnazjum często z tej gry rezygnują – mówi J. Majuk. – Były pomysły MEN, aby organizować w szkołach lekcje gry w szachy, ale nic z tego nie wynikło. Dodatkowo brakuje nauczycieli, którzy mogliby uczyć tej gry. W powiecie chełmskim jest ich zaledwie kilku.
Edward Chowra, sędzia szachowy i trener w MKS Agros Chełm, przyznaje, że w mieście aż tak nie widać, aby młodych szachistów ubywało.
– Być może wynika to z tego, że w Chełmie dzieci jest po prostu więcej. Szachy mają wiele zalet. Uczą logicznego myślenia, strategii, zdyscyplinowania, koncentracji, rozwijają wyobraźnię, kreatywność. Bardzo dobrze wpływają na ogólny rozwój dzieci, nawet – co potwierdzają badania – korzystnie wpływają na wymowę. Dzięki nim dzieci z ADHD łatwiej się koncentrują i są spokojniejsze. Ale trzeba pamiętać, że nie jest to gra dla każdego. A to czy dziecko zechce zacząć grać w szachy, zależy też w dużym stopniu od rodziców.
Paweł Burda z Wojsławic zaczął grać w szachy w II klasie gimnazjum. Brał udział w organizowanej przez J. Majuka szkolnej lidze. Po roku gry był mistrzem powiatu na szczeblu gimnazjum i miał 6. miejsce w województwie. W 2015 roku został mistrzem powiatu chełmskiego. Jak mówi, do gry w szachy nikt nie musiał go namawiać. Sam sięgał po fachową literaturę i na własną rękę jeździł na zawody.
– O ile zainteresowanie szachami wśród dorosłych jest mniej więcej na tym samym poziomie, to wśród dzieci i młodzieży w zasadzie zanika – mówi P. Burda. – Gdy byłem w gimnazjum, było około 10-15 osób w mojej kategorii wiekowej grających na wysokim poziomie. Dziś wśród gimnazjalistów znajdę może jednego zdolnego szachistę. Dobrym przykładem są Leśniowice. Kiedy mieli trenera, na zawodach powiatowych widziałem ponad 20 zawodników. Na ostatnich było ich zaledwie kilku. Teraz do szachów trzeba namawiać. Nie spotkałem dziecka, które z własnej woli rozwijałoby te umiejętności. Powód jest prosty. Młodzież każdą wolną chwilę spędza przed komputerem albo z telefonem w dłoni.
Wójt Maruszewski chciałby zatrzymać tę tendencję. Ucieszyłby się, gdyby „wychowanie szachowe” weszło do szkół, ale jeśli tak się nie stanie, zechce zorganizować lekcje gry szachów dla dzieci opłacane z gminnej kasy.
– Zastanawiam się, czy nie wprowadzić takich lekcji w szkole w ramach zajęć dodatkowych dla najmłodszych klas. Nawet jeśli w 20-osobowej grupie będzie pięciu szachistów, to już będzie to sukces – uważa Maruszewski. (kw)