Szaleństwo w Godzinie Łaski

Zniszczonej figury, która do kościoła na Poczekajce została sprowadzona przed ponad dwudziestu laty z Fatimy, nie da się naprawić. Bracia kapucyni mają nadzieję, że uda się zgromadzić fundusze i po Nowym Roku sprowadzić nową

Specjalne nabożeństwo ekspiacyjne po profanacji obiektu kultu religijnego odbyło się w miniony czwartek, 13 grudnia, w kościele pw. Świętego Franciszka z Asyżu na Poczekajce. Zarządzono je po incydencie, jaki wydarzył się w tej świątyni 8 grudnia.


W sobotę, 8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi w świątyni na Poczekajce zebrało się kilkuset wiernych. Praktycznie wszystkie miejsca siedzące były zajęte. Wierni czekali, aż wybije południe, żeby odmówić modlitwę „Godzina Łaski”. Gdy dochodziła dwunasta, jedna z kobiet, około 40-letnia, wstała i głośno krzyknęła: „Teraz!”, po czym ruszyła w kierunku ołtarza.

– Stanęła na schodach ołtarza, przodem do wiernych i zaczęła śpiewać do mikrofonu pieśni religijne. Byliśmy zdezorientowani, nie wiedzieliśmy, co się dzieje – relacjonuje pani Iwona, mieszkanka dzielnicy Konstantynów, która była świadkiem zdarzenia. Co się działo później? – Z zakrystii wyszedł kapłan mający odprawić nabożeństwo. Kobieta niechętnie oddała zakonnikowi mikrofon, po czym podbiegła w kierunku drugiego z braci i wdała się z nim w szarpaninę.

Na moment została obezwładniona przez paru kleryków, ale wyrwała się, po czym pchnęła umocowaną przy ołtarzu, gipsową figurę Matki Bożej. Figura rozbiła się w momencie upadku tułów został oddzielony od głowy, a z rąk Matki Bożej wypadł różaniec – relacjonuje pani Iwona.

Poświęcona figura miała ponad 20 lat. Została sprowadzona z portugalskiej Fatimy. Katolicy wierzą, że ponad 100 lat temu w tym niewielkim miasteczku Maryja objawiła się trójce pastuszków.

Wierni zgromadzeni na Poczekajce byli w szoku. Część osób zaczęła płakać. Kobieta została wyprowadzona ze świątyni, a na miejsce przyjechała policja. – Trafiła do szpitala psychiatrycznego, ale szybko została z niego wypisana. Funkcjonariusze nie wszczęli przeciwko niej postępowania, gdyż nie było takiej woli ze strony władz parafii – relacjonuje podkomisarz Anna Kamola z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Za znieważenie miejsca kultu religijnego grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo dwóch lat więzienia. Dlaczego zatem władze parafii na Poczekajce nie chciały, aby kobieta odpowiadała za swoje zachowanie? – Uznaliśmy, że nie był to wybryk o charakterze chuligańskim, przyjmujemy, że ta osoba jest chora.

To niecodzienna sytuacja, która zostanie w pamięci wiernych na długie lata – mówi brat Mirosław Ferenc, proboszcz. Czy na Poczekajce wydarzył się kiedyś podobny incydent? – W najnowszej historii na pewno nie. Przeżyliśmy to mocno, zdarzenie rozpatrujemy w kategoriach duchowych, ale jesteśmy ostrożni w wydawaniu osądów o ewentualnym opętaniu – dodaje brat Ferenc.

Figury nie da się zrekonstruować, dlatego bracia kapucyni z parafii na Poczekajce zastanawiają się nad sprowadzeniem nowej. – Dzwoniłem już w tej sprawie do Fatimy. Nowa figura kosztowałaby 11 tysięcy złotych. Jest spora szansa, że po Nowym Roku pojawi się w naszym kościele – wyjaśnia proboszcz.

Jak często odbywają się tego typu nabożeństwa? – Nie prowadzimy takich statystyk. Mogę powiedzieć, że profanacje miejsca kultu są wydarzeniami o charakterze incydentalnym. Najczęściej są spowodowane zachowaniem osób o ograniczonej poczytalności – wyjaśnia ksiądz doktor Adam Jaszcz, wicekanclerz i rzecznik prasowy Archidiecezji Lubelskiej.

Grzegorz Rekiel