Szczęście ma w pakiecie – Kołowrotek Robinson Talizman

Chociaż nie lubimy się tym chwalić, w wędkarskim światku funkcjonuje mnóstwo przesądów, czy zabobonów. Nie ruszymy na ryby bez szczęśliwej czapki albo kamizelki, a obecność podbieraka w bagażniku nie wróży wielkich połowów. Często nad wodę zabieramy też talizmany w różnej postaci, które mają zapewnić wielką obfitość. Ja na rybach zawsze mam jeden – to Talizman. Robinson Talizman.

Prawdę powiedziawszy, nie łączę mojego hobby z żadnymi przesądami. Ryby albo biorą, albo nie, a sukces w ogromnej mierze zależy od naszych umiejętności, wiedzy, doświadczenia oraz od używanego przez nas sprzętu. Dlatego wybierając kołowrotek Robinson Talizman do mojego kija szczupakowego nie kierowałem się nazwą, a jego zaletami praktycznymi.

Maszynka ma 10 łożysk, precyzyjny hamulec i fajną rączkę, którą składa się za pomocą specjalnego zatrzasku. Ma ergonomiczny uchwyt z twardej pianki i jest w miarę lekka (przy rozmiarze 30 waży 267 gramów). Muszę przyznać, że początkowo nieco sceptycznie podchodziłem do tej dziwnej rączki, ale moje obawy o powstaniu w tym miejscu dodatkowych luzów okazały się bezpodstawne.

Kołowrotek podczepiony do najlżejszej wersji Robinsona CityLiner idealnie wyważa kij. W tym sezonie to mój podstawowy zestaw szczupakowy i najlepszy, jaki miałem. Talizman po pół roku zwijania i wysnuwania plecionki, po targaniu hamulca na rybach i zawadach, po nuraniu go w piachu i błocie, po rzucaniu na ziemię oraz po spędzeniu tygodnia pod gołym niebem, gdzie był wystawiony na deszcz, mgłę i wahania temperatur, nadal kręci tak samo, jak w maju.

Zwarta i szczelna konstrukcja sprawia, że do środka nie dostało się nic, co mogłoby wpłynąć na jego pracę. Nawój linki jest więcej niż poprawny, sprężyna kabłąka wciąż zbija bardzo dynamicznie i cicho, nie zauważyłem również żadnych odstępstw od normy, jeśli chodzi o działanie hamulca. Najmniejszego szmeru nie słychać też z rolki prowadzącej linkę co jest o tyle dziwne, że przynajmniej kilkukrotnie do łożyska dostała się woda. Wydaje mi się, że inne konstrukcje z tej półki cenowej, po bliższej znajomości ze mną, nie przeszłyby próby tak pomyślnie, jak Robinson Talizman. Cóż, może jednak ta nazwa jest szczęśliwa?(mik)