Sześciu się leczyło, siódmy pracował

ZUS podsumował kontrole zwolnień lekarskich w pierwszym kwartale tego roku. Lekarze-orzecznicy z biłgorajskiego oddziału, któremu podlegają m.in. inspektoraty w Chełmie, Krasnymstawie i Włodawie, zbadali 1,4 tys. osób i musieli skrócić 31 zwolnień, bo stan zdrowia badanych pozwalał na ich powrót do pracy. Za to inspektorzy wzięli pod lupę ponad pół tysiąca zaświadczeń lekarskich.

– Na nieprawidłowym korzystaniu ze zwolnienia, głównie na pracy zarobkowej, przyłapali siedemdziesiąt osiem osób. Skutek finansowy tylko tych dwóch kontroli wyniósł prawie dziewięćdziesiąt tysięcy złotych, a w całym województwie dwieście siedemdziesiąt siedem tysięcy złotych. To kwota wstrzymanych i cofniętych świadczeń chorobowych – mówi Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim.

Oznacza to, że co siódmy ze skontrolowanych na zwolnieniu pracował zamiast się leczyć. – Zwolnienie ma służyć jak najszybszemu powrotowi do zdrowia, dlatego w jego czasie nie wolno również wykonywać innych czynności, które mogłyby wydłużyć czas choroby – dodaje Korba.

Chory ma obowiązek podać lekarzowi adres, pod którym będzie na zwolnieniu lekarskim. Jeśli w tym okresie musi wyjechać (np. pod opiekę do rodziny), ma obowiązek poinformować o nowym adresie swojego pracodawcę i ZUS. Ma na to maksymalnie 3 dni od zmiany miejsca pobytu. – Pod wskazany przez chorego adres może przyjść wezwanie na kontrolę. Jeśli pacjent nie podał aktualnego miejsca pobytu, to zawiadomienie wysłane na adres ze zwolnienia uznaje się za skutecznie doręczone – podkreśla rzecznik. (pc)