Szkoły zrobią się ciasne?

Choć w liceach i technikach na dobre nie rozpoczęła się procedura naborowa na nowy rok szkolny, dyrektorzy już myślą o kolejnym. Wszystko przez to, że do szkół trafią dwa roczniki: ostatni absolwenci gimnazjum i pierwsi uczniowie, którzy ukończą ósmą klasę zreformowanej podstawówki. W kilku szkołach średnich może zrobić się ciasno…

Reforma oświatowa, która weszła w życie z początkiem obecnego roku szkolnego, spowodowała, że w 2019 roku o miejsca w liceach i technikach będą ubiegać się uczniowie z dwóch roczników: ostatni absolwenci gimnazjów i pierwsi absolwenci zreformowanych szkół podstawowych. Co ważne, nie trafią do tych samych klas, ponieważ byłych gimnazjalistów będzie obowiązywała jeszcze stara podstawa programowa, natomiast uczniów z podstawówek – nowa. W liceach spędzą oni cztery lata, zaś w technikach pięć.
Szkoły nie są jednak z gumy i mogą pękać w szwach. Zwłaszcza te cieszące się w ostatnich latach największym powodzeniem wśród młodzieży. W Chełmie najlepszymi naborami mogły pochwalić się trzy placówki: Zespół Szkół Ekonomicznych i Mundurowych, Zespół Szkół Technicznych i I LO.
Augustyn Okoński, dyrektor Wydziału Oświaty w chełmskim magistracie, jest jednak zdania, że placówki poradzą sobie z naborem i nikt nie powinien odejść z kwitkiem.
– Jeszcze kilkanaście lat temu w I LO i II LO w jednym roczniku było 11, a nawet 12 oddziałów – zaznacza Okoński. – Wtedy nie słyszeliśmy, by dyrektorzy szkół narzekali na warunki lokalowe. Myślę, że podobnie będzie również za rok. Tym bardziej, że w budynku, w którym mieści się I LO, swoje funkcjonowanie skończy – ze względu na reformę – Gimnazjum nr 2. Teresa Kiwińska, dyrektor ogólniaka, będzie mogła zatem zagospodarować kilka dodatkowych sal lekcyjnych. W II LO w ostatnim roku utworzono pięć oddziałów. Nawet jeśli będzie taka potrzeba, by było ich dwa razy tyle, szkoła da sobie radę bez wprowadzania dwuzmianowości.
Większych problemów nie widzi też Edyta Chudoba, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych i Mundurowych, w którym przed rokiem utworzono dziewięć nowych oddziałów. – Już w tym roku zamierzamy zaadaptować korytarz na pierwszym piętrze na salę lekcyjną. Lokalowo poradzimy sobie – wyjaśnia. – Nasz plan na rok szkolny 2018/2019 to w sumie siedem pierwszych klas. Jeśli będzie taka potrzeba, utworzymy również ósmy oddział. Nie przypuszczam jednak, że w kolejnym roku klas będzie dwa razy tyle, bo młodzieży jest mniej. Ale nawet gdybyśmy mieli takie zainteresowanie jak dotychczas, będziemy w stanie pomieścić wszystkich. Co do dwuzmianowości, u nas nie ma z tym problemów, bo w naszej szkole funkcjonuje ona już jakiś czas. Zajęcia kończą się 17.25 i nikt nie narzeka.
Nauczyciele będą musieli stosować dwie podstawy programowe. – Z tym też sobie poradzimy. Od tego jesteśmy – mówi E. Chudoba.
Większych problemów z przyjęciem wszystkich chętnych nie widzi też Barbara Baluk, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych. – Nasza szkoła da sobie z tym radę. Trzeba pamiętać o tym, że niż demograficzny w dalszym ciągu sieje spustoszenie. Z każdym rokiem jest coraz mniej uczniów. Nie przypuszczam, byśmy za rok utworzyli po siedem oddziałów w każdym z roczników. Kiedyś w naszej szkole klas było zdecydowanie więcej i radziliśmy sobie, a lekcje wcale nie kończyły się późno – podkreśla Barbara Baluk.
Przyszłoroczną rekrutacją urzędnicy z chełmskiego magistratu zajmą się najwcześniej na początku nowego roku szkolnego. – Teraz na głowie mamy nabór na rok szkolny 2018/2019. Analizujemy, jak to wygląda w przedszkolach, szkołach podstawowych, a pod koniec czerwca skupimy się na liceach i technikach. Dopiero w październiku lub listopadzie br. będziemy mogli skupić się na rekrutacji na rok szkolny 2019/2020 – wyjaśnia A. Okoński. (s)