Szlagiery Louisa Armstronga w KDK!

Krasnostawski Dom Kultury zaprasza 8 grudnia o godzinie 19.00 na wyjątkowy koncert. Na scenie KDK wystąpi amerykański wokalista i trębacz Troy „Satchmo” Anderson, który zagra znane utwory Louisa Armstronga.

Bilety na koncert w cenie 60 zł (70 zł w dniu koncertu) można nabyć w kasie KDK i na www.bilety.krasnystaw.pl. Troy „Satchmo” Anderson to wokalista i trębacz z Florydy, wierna kopia Louisa Armstronga, który nie tylko gra i śpiewa tak jak legendarny oryginał, ale jeszcze w dodatku jest do niego łudząco podobny.

Troy występuje z towarzyszeniem tria polskich muzyków: prof. Dariusza Janusa, Marcina Piszczorowicza i Jacka Kaliszewskiego. – Koncert „Tribute to Louis Armstrong” jest podróżą w czasie i przestrzeni, widzowie czują się tak, jakby nagle znaleźli się kilkadziesiąt lat temu w jakimś zadymionym klubie jazzowym, gdzieś w Nowym Orleanie, Chicago, czy Nowym Jorku. Ulegają złudzeniu jakby naprawdę słuchali na żywo legendarnego mistrza trąbki o zachrypniętym głosie – mówi Damian Kozyrski, dyrektor KDK. Troy „Satchmo” Anderson rozpoczynał swoją karierę służąc jeszcze w US Army na terenie Niemiec.

Szybko doszedł jednak do wniosku, że kariera wojskowa jest raczej nie dla niego, że dużo bardziej pociąga go scena, mikrofon i kontakt z żywą publicznością. Interesującą wiadomością jest to, że Troy, będąc w Niemczech uległ ciężkiemu wypadkowi, spadając z wysokości 15 metrów podczas prac przy konstrukcji wielkiego namiotu. Uległ on rozlicznym kontuzjom, połamał sobie kończyny, kości policzkowe, stracił zmysł powonienia, smaku, czucie w wargach.

Wydawało się, że przekreśla to raz na zawsze jego karierę artystyczną. Drogą żmudnych ćwiczeń, dopiero po roku odzyskał zdrowie i co było dla niego najważniejsze – czucie w wargach. Wrócił do grania na trąbce i śpiewania, zaczynając jako rekonwalescent właściwie wszystko od początku. Jego obecne występy na scenie stanowią nie tylko dowód siły charakteru artysty.

Tytuł programu „Tribute (po polsku: hołd) to Louis Armstrong”, nie jest zwykłym sloganem marketingowym. – To po prostu prawdziwy hołd Troya wobec swego mistrza, okupiony wyrzeczeniami, ciężką pracą i ciągłym przezwyciężaniem bólu – dodaje Kozyrski. (kg)