Szlifiernia lubelskich diamentów

24 listopada społeczność Szkoły Podstawowej nr 24 im. Partyzantów Lubelszczyzny przy ulicy Niecałej świętowała stulecie istnienia placówki. Tradycje tej śródmiejskiej podstawówki sięgają 1917 roku. W tym czasie wychowała i wykształciła ok. 10 tysięcy absolwentów.


– Celem, który zawsze nam przyświecał, było dobro dziecka. Dzięki wspólnej pracy, pełnej serca okazywanego dzieciom, udało nam się stworzyć szkołę łącząca przyszłość z przeszłością – podkreślała dyrektor Barbara Wanat, podczas piątkowej uroczystości, która odbyła się w sali gimnastycznej szkoły.
Z okazji uroczystości stulecia, na której obecni byli przedstawiciele władz miasta, województwa, oświaty i partyzantów, szkole i jej nauczycielom przyznano liczne wyróżnienia. W imieniu rządu polskiego lubelski wojewoda Przemysław Czarnek przekazał Złoty Medal za Długoletnią Służbę pani Irenie Pogodzie, sprawującej do ubiegłego roku obowiązki dyrektora szkoły. Wojewoda przekazał również dyplom uznania pani dyrektor Barbarze Wanat.
– Tu się zaczyna cały proces szlifowania diamentów Lublina. Dziękuję serdecznie za mocne angażowanie się uczniów tej szkoły w uroczystości patriotyczne, musimy bowiem pamiętać o naszych korzeniach – podkreślał Przemysław Czarnek. Prezydent Lublina Krzysztof Żuk nagrodził szkołę Medalem 700-lecia, a paniom: Barbarze Wanat, Marii Buczek, Elżbiecie Wróbel i Marii Żmudzkiej przyznał Medal Prezydenta Lublina. – Szkoła nr 24 od 1965 roku silnie związana jest ze środowiskiem kombatanckim. Zawsze słynęła z doskonałej kadry i patriotycznego wychowania – stwierdził prezydent Krzysztof Żuk.
– Bez tej szkoły trudno wyobrazić sobie ostanie sto lat Lublina – mówiła lubelska kurator Teresa Misiuk podczas uroczystości. SP nr 24 obecnie liczy sobie 300 uczniów. Wielu z nich to dzieci imigrantów. Wśród uczniów jest m.in. największa w lubelskich szkołach społeczność dzieci pochodzących z Czeczenii, które dojeżdżają z wielu odległych dzielnic Lublina. – Pragniemy uwrażliwiać naszych uczniów na dobro, piękno i patriotyzm. Jesteśmy otwarci na inność, na co dowodem jest liczba naszych uczniów cudzoziemców – podkreślała dyrektor Barbara Wanat. „Żyj godnie, bądź uczciwy, szanuj drugiego człowieka i bądź dumny ze swojego pochodzenia”– to hasło od lat przyświeca lubelskiej podstawówce.

Trochę historii

Szkoła została powołana do życia przez władze austriackie, w lecie 1917 roku. Jej pierwszym adresem była Lubartowska 18, a pierwsza kierowniczką – Maria Borawska. Na początku, przez prawie dwadzieścia lat, była placówką kształtującą żydowskie dziewczęta. Dopiero od roku szkolnego 1935/36 wraz z dziećmi żydowskimi zaczęły uczyć się w niej również i dzieci polskie. W tym czasie szkoła zmieniła adres – w 1925 roku przeniosła się na ulicę Karmelicką 3. Rok później otrzymała imię działacza Sejmu Wielkiego, Mateusza Butrymowicza. Jej działalności nie przerwał nawet wybuch II wojny światowej, skreślono za to z listy uczniów dzieci pochodzenia żydowskiego. Wbrew zakazowi hitlerowców w szkole starano się uczyć języka polskiego, geografii czy historii Polski.
Tu się uczyłam, a potem moje dzieci i wnuki
– Chodziłam tu do szkoły podczas wojny, do klasy czwartej we wrześniu 1940. Kierowniczką była pani Maria Nowicka, koleżanka mojej mamy. Szkoła była na Karmelickiej. To była jedna czy dwie sale – chyba wynajęte. Nie było podręczników. Uczyliśmy się z czasopisma kontrolowanego przez okupanta: starsze klasy miały „Ster”, a my, w młodszych „Mały ster”. Niektórych przedmiotów musiałyśmy uczyć się w tajemnicy. Szkołę skończyłam w 1944 roku i od razu poszłam do gimnazjum – wspominała w rozmowie z „Nowym Tygodniem” pani Barbara Jarosz (87 lat), absolwentka SP nr 24. – W klasie miałam też koleżanki-Żydówki. Zresztą, ja od początku mieszkałam przy ulicy Niecałej, w domu, który był własnością Żyda. W czasie wojny nasi żydowscy sąsiedzi ukrywali się czasem u nas w mieszkaniu. Jak widzieli z okna samochód Niemców, to uciekali do nas – mówi seniorka.
Pani Barbara zaraz po studiach do swojej pierwszej pracy nauczycielskiej trafiła do byłej szkoły, właśnie do SP nr 24. – Pracowałam tu rok, dostałam tę pracę w sposób cudowny, bo kończyłam KUL, a po tej uczelni nikt nie chciał mnie do pracy przyjąć. Tu uczyłam m.in. geografii w jednej ze starszych klas. Do tej szkoły chodziły też moje dzieci a potem wnuki – wspomina Barbara Jarosz.

Ostatnia przeprowadzka

Po wojnie, w 1955 roku, szkoła przeniosła się ostatecznie do budynku przy ulicy Niecałej, który zajmuje do dziś. W 1965 roku nadano jej imię Partyzantów Lubelszczyzny, a rodzice ufundowali szkolny sztandar. W placówce od zawsze dbano o różnorodne formy aktywności uczniów. Popularne było harcerstwo, działał szkolny chór i liczne koła zainteresowań. Zawsze mile widziani w niej byli bohaterowie wojenni, partyzanci i żołnierze. W 1992 roku w piwnicach budynku zostały odnalezione dokumenty, które były świadectwem wieloletniej historii SP nr 24. Odnaleziono m.in. arkusze ocen w różnych językach, regularnie prowadzone od 1917 roku. Z tej okazji ówczesna pani dyrektor – Helena Oleder – zorganizowała jubileusz 75-lecia szkoły. Od 1999 r. stanowisko dyrektora aż do ubiegłego roku pełniła pani Irena Pogoda. Szkoła intensywnie się rozwijała: powstawały boiska, centrum multimedialne i nowe sale. Od obecnego roku szkolnego, po remoncie, z SP nr 24 sąsiaduje Przedszkole nr 4, które w związku z reformą oświaty musiało opuścić swoją dotychczasową siedzibę, wynajmowaną od Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej.
Emilia Kalwińska