Szpital usunie łóżka

35 pielęgniarek brakuje, by chełmski szpital sprostał nowym normom zatrudnienia, które liczbę personelu uzależniają od liczby łóżek na oddziale. Aby spełnić wyśrubowane wskaźniki, dyrekcja… usunie szpitalne łóżka.

O poprawę warunków pracy, w tym zwłaszcza zwiększenie liczby etatów, środowisko pielęgniarskie postulowało od lat. I wreszcie się udało. Ministerstwo zdrowia zaproponowało nową normę zatrudnienia personelu na szpitalnych oddziałach. Z jednej strony jest ona o wiele prostsza do przeliczenia od dotychczasowej, bo uzależnia liczbę etatów od liczby szpitalnych łóżek. Na oddziałach zachowawczych wynosiłby 0,6, na zabiegowych – 0,7, a na dziecięcych – 0,8.

I dla przykładu: 30-łóżkowy oddział wewnętrzny chełmskiego szpitala trzeba przemnożyć przez 0,6, co daje 18 etatów pielęgniarskich do zabezpieczenia (obecnie jest ich 15).

– To wbrew pozorom nie jest dużo. Układając grafik i biorąc pod uwagę urlopy i absencje chorobowe, wychodzi wówczas obłożenie trzech pielęgniarek w ciągu dnia i po dwie na dyżurze nocnym – mówi Beata Żółkiewska, naczelna pielęgniarka w chełmskim szpitalu.

Problem w tym, że to, co dobre dla pielęgniarek, a także pacjentów, którzy będą mogli liczyć na lepszą opiekę, to kłopot dla dyrekcji wielu szpitali w kraju. W tym także chełmskiego. Bo przy obecnym zatrudnieniu nie sposób spełnić wyśrubowanych wskaźników.

– Obecnie zatrudniamy ok. 540 pielęgniarek i położnych. Aby spełnić normy brakuje nam ok. 35 – mówi Lech Litwin, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w chełmskim szpitalu. – W związku z tym do stycznia musimy przeprowadzić reorganizację. Będzie się ona związała z redukcją łóżek na niektórych oddziałach.

Nie wpłynie to w żaden sposób na bezpieczeństwo pacjentów, czy – jakby się mogło wydawać – wydłużenie kolejki oczekujących, bo to zależy głównie od wynegocjowanego kontraktu z NFZ – tłumaczy dyrektor. Dodaje, że kontrakt w związku z tym też nie powinien ulec zmniejszeniu. O tym, z jakich oddziałów znikną łóżka i w jakiej ilości, nie chce jeszcze mówić. – Wciąż jest to jeszcze w opracowaniu – zaznacza.

Inna kwestia, że decyzja dyrekcji nie wynika jedynie z niechęci do wydawania pieniędzy na zatrudnienie pielęgniarek. Są trudności w pozyskaniu nowego personelu. Niedobory w tej grupie zawodowej to bowiem problem w całym kraju.

Do tematu wrócimy. (mg)