Szukam tego, który mnie potrącił

Po potrąceniu wsiadła na rower i odjechała bez zawiadamiania policji. Po ośmiu miesiącach od zdarzenia okazało się, że ma zwichnięty kręgosłup, złamany kręg i liczne urazy. Kobieta straciła zdrowie i pracę. – To przestroga dla wszystkich – mówi dziś pani Elżbieta.

Przez swoją historię chełmianka chce uświadomić innych. – Trzeba zgłaszać się na policję. Ja tego nie zrobiłam, a teraz żałuję – mówi kobieta.

29 maja 2018 roku. Ten dzień zapamięta już do końca życia. Wracała akurat z działki do domu. Jechała rowerem wzdłuż ścieżki przy al. Armii Krajowej. Na wysokości parkingu przy parku miejskim zdążyła jedynie zauważyć skręcający samochód i dwóch młodych mężczyzn z butelkami w dłoniach, po których najprawdopodobniej przyjechał kierowca auta. Potem była ciemność, uderzenie i krzyk jednego z mężczyzn do drugiego: „Popchnąłeś ją”.

– Pytali, czy na pewno nic mi się nie stało. Byłam w szoku. Nie wiedziałam w ogóle, co się ze mną dzieje. Adrenalina krążyła, a ja czułam tylko lekki ból ręki. Nie wzywałam policji. Oni odjechali, a ja dotarłam do domu – opowiada.

Dopiero potem ręka zaczęła ją coraz mocniej boleć. Pani Elżbieta zgłosiła się na SOR, ale lekarz stwierdził, że skoro nią rusza, to jest zdrowa. Dni mijały, a ból nie – wręcz przeciwnie, promieniował od łokcia w stronę łopatki. Pani Elżbieta chodziła do poradni ortopedycznej (jeździła nawet prywatnie do tego samego lekarza), na rehabilitację.

Przez problemy zdrowotne kobieta straciła pracę, a medyk wciąż podkreślał, że nic jej nie jest. Dopiero gdy pod koniec ub. roku udała się do innego lekarza i zrobiła zlecone przez niego badania i prześwietlenia, okazało się, że ma zwichnięty kręgosłup, uraz barku oraz złamany kręg piersiowy. W perspektywie kobietę czeka operacja.

Pani Elżbieta jest zdruzgotana. Ma nadzieję, że mężczyzna, który pchnął ją tamtego feralnego dnia, odezwie się do niej. – Wszyscy mówili, że szkoda nerwów na latanie po komendzie i składanie zeznań. Teraz wiem, że popełniłam błąd. Niech moja historia będzie przestrogą dla innych. Nigdy nie wiadomo, co nas spotka – mówi.

– Każdy, kto został pokrzywdzony, jest uprawniony do złożenia zawiadomienia. Bywają takie sytuacje, gdy poszkodowani zgłaszają się dopiero po kilku dniach od zdarzenia – pod namową bliskich czy po nasileniu się boleści – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. (pc)