Tajemnicze zniknięcie i śmierć Małgorzaty w Grecji

Pochodząca spod Lublina Małgorzata wyjechała na wakacje do Grecji i zaginęła. Przez cztery lata rodzina nie wiedziała, co stało się z 27-latką. Dopiero teraz nastąpił przełom. Wieści, które napłynęły z Aten, odebrały nadzieję. Młoda kobieta nie żyje. Pochowano ją w zbiorowej mogile. Jej śmierć jest bardzo tajemnicza.

Małgorzata mieszkała z rodzicami i rodzeństwem we wsi Zabiele, niedaleko Lublina. Po skończonym stażu w urzędzie postanowiła zwiedzić Europę. Wybrała się w podróż do słonecznej Grecji. W listopadzie 2015 r. wsiadła do samolotu na lotnisku w Modlinie i wyleciała do Aten. Wtedy napisała do rodziny ostatniego SMS-a.

Kiedy kontakt nagle się urwał, rodzina zaczęła się bardzo martwić. Ten niepokój narastał z każdym kolejnym dniem. Bliscy w końcu zgłosili zaginięcie Małgorzaty. Kontaktowali się z policją, z ambasadą. Małgorzata przepadła bez śladu. Jej siostra ustaliła jedynie, że wsiadała na prom na Kretę.

Niedawno władze Grecji przysłały rodzinie informację, która wyjaśnia los ich córki. Według ustaleń śledczych w marcu 2016 r. na plaży na Krecie wyłowiono ciało kobiety, które było w daleko posuniętym stanie rozkładu. Wówczas nie można było ustalić jej tożsamości. Jako nieznaną osobę pochowano ją w zbiorowej mogile na jednym z cmentarzy. Pobrano próbki DNA, które dopiero niedawno porównano z materiałem, który wkrótce po zaginięciu dostarczyła rodzina. Teraz Grecy mają na 99 proc. pewność, że to ciało Małgorzaty.

Dla rodziny to nie koniec dramatu, bo nadal nie wiadomo, w jaki sposób zginęła kobieta, czy ktoś przyczynił się do jej śmierci?. Dręczą ją pytania – dlaczego tak długo trwały badania? Czy ktoś próbował coś ukryć?

Bliscy chcą sprowadzić ciało do Polski. W październiku zaplanowano ekshumację. LL