Tajna akcja skończona rabunkiem

Kazał kobiecie milczeć i wykonywać polecenia. Powiedział, że bierze udział w ściśle tajnej akcji, aby zapobiec atakowi hakerów na jej konto. Przekonana, że rozmawia z prawdziwym policjantem, 64-latka przekazała obcemu hasło do swojego rachunku. Straciła kilkadziesiąt tysięcy.

(2 stycznia) Do dyżurnego chełmskiej komendy zgłosiła się 64-letnia mieszkanka miasta, która padła ofiarą oszusta działającego metodą „na policjanta”. Jak opowiedziała, rzekomy funkcjonariusz zadzwonił na jej numer domowy i powiedział, że bierze udział w tajnej akcji. Miało chodzić o złapanie hakerów, którzy próbują włamać się na rachunek bankowy kobiety i ukraść jej oszczędności.

Oszust cały czas przekonywał, że operacja jest ściśle tajna i nikt nie może się o niej dowiedzieć. Był na tyle przekonujący, że – choć nawet go nie widziała – chełmianka uwierzyła w bajkę o hakerach i podała obcemu przez telefon dane umożliwiające zrobienie przelewów ze swojego konta. W ten sposób straciła wszystkie swoje oszczędności. Gdy zorientowała się, że 60 tysięcy złotych wyparowało, poszła porozmawiać z prawdziwymi policjantami. Ci przyjęli zgłoszenie, a teraz próbują namierzyć oszusta.

To nie pierwsza i nawet nie dziesiąta okradziona w ten sposób osoba. Niestety, mimo ciągłych apeli o nieprzekazywanie żadnych pieniędzy czy informacji o swoich rachunkach dzwoniącym nieznajomym, oszuści „na policjanta”, „prokuratora” czy „wnuczka” wciąż zbierają żniwa.

– Nie dajmy się zwieść rozmówcy i nie postępujmy pochopnie. Zanim przekażemy jakiekolwiek dane czy pieniądze, dajmy sobie czas na spokojne zastanowienie się nad całą sytuacją. Pamiętajmy, że oszuści stosują przeróżne metody, aby wyłudzić od nas pieniądze, ale prawdziwi policjanci nigdy nie informują telefonicznie o prowadzonych przez siebie akcjach – po raz kolejny przypomina podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. (pc)