Taki mecz też trzeba umieć wygrać…

POLESIE KOCK – VICTORIA ŻMUDŹ 2:3 (2:2)
0:1 – Lecki (7), 1:1 – Adamczuk (25), 2:1 – Kamiński (34), 2:2 – Cybul (45 samobójcza), 2:3 – Stańczykowski (48).


VICTORIA: Porzyc – K. Sawa (84 Kasprzycki), Paskiv, Pogorzelec, Przychodzień, Misztal (86 J. Sawa), Stańczykowski, Brzozowski, Furta (90 Flis), Sobiech, Lecki (70 Persona).

To nie było najlepsze spotkanie w wykonaniu Victorii w tej rundzie, ale po ostatnim gwizdku sędziego podopieczni trenera Piotra Molińskiego mogli cieszyć się z kompletu punktów. – Takie mecze też trzeba umieć wygrać i za to całej drużynie należą się słowa pochwały – mówił szkoleniowiec zespołu ze Żmudzi. – Nie ustrzegliśmy się błędów, w drugiej połowie Polesie mocno napierało, ale przetrzymaliśmy ataki i wróciliśmy do domu z trzema punktami.

Mecz dla Victorii ułożył się znakomicie. W 7 min. po strzale Piotra Leckiego goście wyszli na prowadzenie. – Prowadziliśmy grę i to chyba na uśpiło. Polesie wcale nie kwapiło się do śmielszych ataków. Przez to uśpienie straciliśmy w zasadzie dwa gole – opowiada trener Moliński. – Całe szczęście, że jeszcze przed zejściem do szatni na przerwę zdołaliśmy doprowadzić do remisu. Przychodzień uderzył z dystansu, piłka odbiła się od przeciwnika, kompletnie zmyliła bramkarza i wpadła do siatki. Ta bramka była nam potrzebna. Drugą połowę rozpoczęliśmy z zupełnie innym nastawieniem. Już w pierwszej akcji strzeliliśmy gola. Jurij Furta huknął z rzutu wolnego, piłka odbiła się od poprzeczki, dopadł do niej Wojciech Stańczykowski i zanim bramkarz wstał z murawy po interwencji przy strzale Furty, musiał już wyciągać futbolówkę z siatki – dodaje szkoleniowiec klubu ze Żmudzi.

Polesie, które walczy o ligowy byt, nie miało już nic do stracenia. Ruszyło do przodu po wyrównującego gola. – Trzeba przyznać, że gospodarze zepchnęli nas do obrony, ale mogliśmy po szybkich kontratakach strzelić czwartego gola i zamknąć spotkanie. Najpierw w dobrej sytuacji pospieszył się Lecki, a Misztala, który miał przed sobą pustą bramkę, w ostatniej chwili uprzedził obrońca, trącając piłkę głową. Ostatnie minuty to napór Polesia i choć były błędy z naszej strony, przetrwaliśmy ofensywę rywala. Cieszą nas te punkty, w Kocku zaprezentowaliśmy się jako drużyna dojrzała, okrzepła i co ważne też, nasza linia obronna, która kolejny mecz rozegrała w tym samym ustawieniu, rozumie się coraz lepiej – podkreśla P. Moliński.

Victoria ma już 36 pkt., utrzymanie w czwartej lidze zapewnione i chce zrealizować kolejny cel. – Postawiliśmy sobie za zadanie zakończyć sezon w pierwszej ósemce – mówi Piotr Moliński. – Przed nami jeszcze kilka trudnych spotkań, z Powiślakiem Końskowola, Orlętami Łuków, Kłosem Gmina Chełm, czy Lewartem Lubartów, ale też nie zamierzamy lekceważyć MKS Ryki. Wiemy, że do zrealizowania celu potrzebujemy punktów i w każdym z tych meczów będziemy grać o zwycięstwo – zapewnia szkoleniowiec.

Wygraną w Kocku piłkarze Victorii zadedykowali swojemu koledze z drużyny Jakubowi Grądzkiemu, który jest chory. – Wierzymy, że Kuba szybko dołączy do nas, jesteśmy wszyscy z nim, po sobotnim meczu całym zespołem odwiedziliśmy go w szpitalu – dodaje P. Moliński.

W kolejnym spotkaniu Victoria zagra u siebie z Powiślakiem, w którym pierwsze skrzypce gra były zawodnik Chełmianki, Damian Koprucha, najlepszy strzelec IV ligi. Początek spotkania 18 maja (sobota) o 17.00.(r)