Tatran bezsilny w Siennicy Nadolnej

BRAT CUKROWNIK SIENNICA NADOLNA – TATRAN KRAŚNICZYN 11:2 (4:1)


0:1 – Matycz (5), 1:1 – Aleksander Urbański (14), 2:1 – Suduł (16), 3:1 – Suduł (24), 4:1 – Arnold Kister (40 karny), 5:1 – Arnold Kister (51), 6:1 – Szczepanik (72), 7:1 – P. Szadura (74), 8:1 – Kalisiewicz (77), 9:1 – Suduł (81), 10:1 – Malinowski (82), 11:1 – Malinowski (85 wolny), 11:2 – Błaszczak (88).

BRAT: Dąbski – Wędzina, Ignaciuk, D. Jopek (68 K. Szadura), Szczepaniuk, Arnold Kister (77 Zdunek), Kniażuk (75 Adam Urbański), Aleksander Kister (75 Malinowski), Aleksander Urbański (64 Kalisewicz), Suduł, P. Szadura. Trener – Andrzej Ignaciuk.

TATRAN: Ł. Kowalski – Dębicki (40 Kowalczyk), Bylina, Szeniak, Matycz, Sadlak, Niedrowski (60 P. Kowalski), Frącek (65 Wójcik), Tymicki, Błaszczak. Trener – Mirosław Dębski.

Po dość niespodziewanym, środowym zwycięstwie nad Spółdzielcą Siedliszcze, Tatran dobrze zaczął mecz w Siennicy Nadolnej. Matycz już w 5 min. dał gościom prowadzenie, ale to chyba tylko otrzeźwiło i obudziło gospodarzy. – Przespaliśmy początek, ale potem wszystko wróciło do normy – mówi Mariusz Korszun z Brata Cukrownik. W 10 minut podopieczni Andrzeja Ignaciuka przeprowadzili trzy koronkowe akcje, które strzałami z bliska kończyli: najpierw Aleksander Urbański, a potem dwa razy Sebastian Suduł.

Przed przerwą Arnold Kister wykorzystał jeszcze rzut karny i było wiadomo, że Tatran może zapomnieć o korzystnym rezultacie. Po zmianie stron Brat zdecydowanie dominował i strzelił kolejnych siedem bramek. – Wszystkie podobne, po koronkowych zespołowych akcjach i strzałach z pola karnego. Wyjątkiem był nasz ostatni gol strzelony przez Malinowskiego z rzutu wolnego z ok. 25 metrów. Wygraliśmy wysoko, ale w sumie był to mecz przyjaźni. W Kraśniczynie gra kilku naszych byłych kolegów z zespołu– podkreśla Korszun.

– Sił na bieganie i walkę starczyło nam na 15 minut – przyznał po ostatnim gwizdku Mirosław Dębski, trener Tatranu. – Niestety, na dziś dzień nasza sytuacja jest tragiczna. Już nie walczymy o zwycięstwa, ale o to by ten klub w ogóle przetrwał – dodaje. (kg)