Tatran spadł

HETMAN ŻÓŁKIEWKA – TATRAN KRAŚNICZYN 4:3 (4:1)


1:0 – Małek (2), 2:0 – Wanielista (11), 3:0 – Sawicki (23), 3:1 – Niedrowski (34), 4:1 – Małek (41), 4:2 – Frącek (58 karny), 4:3 – Frącek (84).

HETMAN: Ścibak – Kapłon, Gaborski, Goś, Wanielista (46 Zielonka), Sawicki, Szoździński (46 Pawelec), Puchala, Małek, Krzysztoń, Dąbrowski. Trener – Piotr Kapłon.

TATRAN: Lasek – Belina, Matycz, Dębski, J. Szeniak, Kowalski (50 Wójcik), D. Szeniak, P. Sawczuk, Niedrowski, Frącek, Kowalczyk. Trener – Mirosław Dębski.

Stało się to, na co wszystko wskazywało już od kilkunastu tygodni. W sezonie 2019/2020 Tatran Kraśniczyn znów zagra w najniższej klasie rozgrywkowej ChOZPN – klasie „A”. W sobotę podopieczni Mirosława Dębskiego dzielnie walczyli w Żółkiewce, ale przegrali i ich strata do przedostatniego w tabeli Startu Pawłów urosła do dziewięciu punktów. A do zakończenia sezonu zostały już tylko dwie kolejki. – Byliśmy drużyną lepszą i wygraliśmy zasłużenie, chociaż to zwycięstwo powinno być okazalsze – mówi Andrzej Koprucha, kierownik Hetmana.

Strzelanie już w 2 min. rozpoczął Małek pięknym uderzeniem z 18 m. 10 minut później było 2:0, a składną akcję gospodarzy wykończył Wanielista. Gdy w 23 min. Sawicki strzałem z pola karnego podwyższył na 3:0 wydawało się, że dojdzie do pogromu. Wystarczyła jednak chwila nieuwagi by Niedrowski zdobył bramkę kontaktową. – W końcówce pierwszej połowy Małek podwyższył na 4:1 i nikt chyba nie przypuszczał, że będzie to nasz ostatni gol w tym meczu – zauważa Koprucha.

Hetman miał bowiem mnóstwo sytuacji by podwyższyć. Wanielista trafił w słupek, Małek w poprzeczkę, ten sam zawodnik zespół jeszcze ze dwie stuprocentowe sytuacje. – Powinnyśmy do przerwy prowadzić 8:1 – podkreśla kierownik zespołu z Żółkiewki. Po przerwie gospodarzom jakby odechciało się grać. Sądzili, że zwycięstwo mają już zapewnione.

Nie pomagał też upał, który dawał się we znaki obu drużynom. – Pod koniec chyba trochę zlekceważyliśmy rywala i opadliśmy z sił. Tatran to wykorzystał i wbił nam dwie bramki. Najważniejsze, że trzy punkty zostały w Żółkiewce – podsumowuje Koprucha.