Tatysiak jak wino…

ORZEŁ SREBRZYSZCZE – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 5:3 (2:2)


1:0 – S. Tatysiak (8), 1:1 – Rycerz (14), 1:2 – Małek (30 karny), 2:1 – S. Tatysiak (40), 3:2 – Bohuniuk (70), 3:3 – Małek (72), 4:3 – S. Tatysiak (75), 5:3 – A. Olender (85).

ORZEŁ: Komczyński – Sz. Tatysiak, Malinowski, K. Trusiuk, M. Tatysiak, Kogut (80 Rulka), Ł. Tatysiak, S. Tatysiak (84 Nazaruk), A. Olender, M. Olender, Bohuniuk. Trener – Sebastian Kogut.

HETMAN: Ścibak – Zaborski, Wanielista, Dąbrowski, Goś, Małek, Puchala, Kapłon, Sawicki, Rycerz, Krzysztoń. Trener – Piotr Kapłon.

Bohaterem meczu był 45-letni Sławomir Tatysiak, który dla Orła strzelił trzy bramki. – Śmiejemy się, że Sławek jest wiecznie młody, grał dziś świetnie, strzelał z dystansu i z główki, asystował. W pewnej chwili, a miał wówczas tylko jedną bramkę na koncie, usiadł i narzekał na ból kostki. Bałem się, że już nie zagra, ale Sławek nie odpuszcza. Wrócił na boisko i dołożył dwie kolejne bramki – mówi Adam Sikorski, prezes zespołu ze Srebrzyszcza.

Goście starali się i do przerwy utrzymywali remis, a w 72 min. Małek strzelił nawet gola na 3:3. Końcówka należała jednak do gospodarzy. – Źle się nam grało. Było parno, a boisko w Srebrzyszczu nie należy, delikatnie mówiąc, do najlepszych. Gospodarze są do niego bardziej przyzwyczajeni i to wykorzystali – mówi Andrzej Koprucha, kierownik Hetmana. Warto zauważyć, że oba zespoły o nic już w zasadzie w lidze nie grają. Nie grozi im spadek do „A” klasy, a tym bardziej awans do IV ligi. (kg)