Teatralne przedwiośnie w Starym

Lubelska premiera spektaklu „Marleni” odbyła się w Teatrze Starym w ubiegłą sobotę

– Repertuar zawiera kilkadziesiąt wydarzeń starannie dobranych przez kuratorów sztuki – przekonywała dyrektor Teatru Starego na konferencji, prezentującej tegoroczne plany artystyczne. Dzięki bogactwu oferty zarówno teatroman, kinoman i meloman znajdą tu coś dla siebie. Jednak przebojem karnawału w teatrze będzie spektakl „Marleni”.

To produkcja własna sceny przy ul. Jezuickiej. Scenariusz niegranej dotychczas w Polsce sztuki napisała Thea Dorn (Niemcy). – Jej tekst traktuje o tym, jak polityka wdziera się w nasze życie społeczne, gospodarcze i artystyczne. Każda władza ma takie zapędy wobec artystów lecz nie wszyscy się temu poddają – wyjaśnia Mikołaj Grabowski, reżyser lubelskiego spektaklu. To także historia o odchodzeniu dwóch ważnych dla światowej kultury kobiet u kresu ich karier. Obie w analityczny sposób rozliczają się ze swych życiowych ról, niemal handlują przed widzem swą intymnością.

Dlaczego Marleni? To rzecz o Marlenie Dietrich – gwiazdy Hollywood nie trzeba anonsować, oraz o Leni Riefensthal – twórczyni propagandowych filmów o NSDAP i Hitlerze. Zestawienie ich imion tworzy tytuł „Marleni”. Obie Niemki były ikonami kina lat 30. W tej sztuce spotykają się na ostatnim etapie życia w Paryżu (początek lat 90. ub. wieku). Riefenstahl przyjeżdża by namówić żyjącą tu Dietrich na ostatni wspólny film. Ta od 5 lat leży w łóżku, gasnąc z apatii, depresji, lecz wyraźnie ożywa do ostatniej polemiki na temat czasu wojny, zwłaszcza, że Marlena odrzuciła faszyzm, a Leni z nim sympatyzowała, choć przez całe życie próbowała udowodnić światu, że nie była zwolenniczką nazizmu.

De facto nigdy do takiego spotkania nie doszło, a wszystko wymyśliła autorka. Dorn ukazuje losy dwóch starych kobiet projektujących drażliwe historie ze swoich życiorysów.

W trudnych rolach, naprzeciw siebie, stają Iwona Bielska i Grażyna Dyląg. Przypadkiem wyszła z tego pouczająca parabola o karierze polskich aktorek-seniorek. Spotykają się bowiem na lubelskiej scenie po tym, jak w 1978 r. grały w filmie „Na srebrnym globie” Andrzeja Żuławskiego. Pierwsza to znana i rozchwytywana aktorka w Polsce, druga robi karierę w Niemczech i Austrii jako gwiazda teatralna i filmowa.

Premiera „Marleni” odbyła się w sobotę, 12 stycznia. W dniach 13-20 stycznia – powtórki spektaklu. Będzie też okazja (21 stycznia) zobaczyć wspomniany głośny film Żuławskiego, zdjęty z półek cenzury dopiero w 1987 r.

Co więcej?

Do kwietnia zobaczymy także 6 innych spektakli, których w Lublinie jeszcze nie oglądaliśmy, trzy z nich łączy wspólna inspiracja – wielka, klasyczna literatura.

8 marca łódzki teatr Chorea zaprezentuje „Gigamesza” w reżyserii Tomasza Krzyżanowskiego to niezwykłe i oryginalne odczytanie jednego z najstarszych zachowanych poematów epickich. Pierwsza pełna adaptacja muzyczna eposu inspirowana zapomnianym brzmieniem języka akadyjskiego i tajemniczą kulturą starożytnego Sumeru.

16 marca „Natan Mędrzec” (autor Gotthold Ephraim Lessing) przedstawia dowody na równość wszystkich religii. Twórcy spektaklu wpisują się we współczesny kontekst świata, w którym coraz bardziej widoczne są podziały i konflikty na tle: religijnym, rasowym, politycznym – mówią o potrzebie tolerancji i uznaniu równości poglądów.

13 kwietnia zobaczymy „#Gwałt na Lukrecji” Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie – spektakl inspirowany poematem Williama Szekspira, o przemocy seksualnej wobec kobiet i powszechnym niedostrzegania jej źródeł. Twórcy spektaklu dociekają, na ile klasyczne teksty z empatią traktują cierpienie bohaterek i wciąż mogą być źródłem wiedzy o problemach współczesnych kobiet? Może jednak powielają patriarchalne wzorce oraz utrwalają je w umysłach widzów oraz twórców teatralnych? Czy nie prowadzi to do trwania w niekończącym się kole fetyszyzacji oraz uświęcania przemocy wobec kobiet jako kanonu?

Kolejne dwie sztuki dotykają współczesnych problemów społecznych. 8 lutego zobaczymy „Kobieta zagrożona niskimi świadczeniami emerytalnymi” Teatru Współczesnego w Szczecinie). W roli głównej Maria Dąbrowska. Niedawno stuknęła jej 40-ka, przyszło zawiadomienie z ZUS i… przerażenie, jak będzie wyglądać emerytura aktorki. „Nie ma ról – dla takich jak ja!” – wykrzyknęła. Wchodzi na scenę jako ona i nie-ona, Maria albo Marysia ze swym „domowym koncertem” nieodkrytego jeszcze talentu albo recitalem-benefisem gwiazdy estrady, a może przyszłej wesołej lokatorki Domu Aktora w Skolimowie? Wraca do czasów, gdy jako mała dziewczynka śpiewała razem z „telewizorem” i takie też śpiewanie hitów sprzed lat, w niecodziennych interpretacjach, proponuje nam dziś.

23 marca zobaczymy spektakl „Zakonnice odchodzą po cichu”, Teatru im. J. Kochanowskiego w Opolu, bazujący na reportażu Marty Abramowicz. 5 aktorek prezentuje 4 historie byłych zakonnic – opowiadają głównie o tym jak mniszki zostają sprowadzone do ról służących księżom. Mężczyznom? To trudny temat. Prawdziwe powołanie, miłość do Boga, przegrywają z ziemską miłością, rygorem kościelnej organizacji, systemem upokarzania kobiet. – Widzowie zawsze reagują w szczególny sposób na ten spektakl – podkreśla Łukasz Drewniak, kurator teatru staromiejskiego.

I dodaje, że na szczególną uwagę zasługuje 6 kwietnia przedstawienie „Karamazow” Teatru Jaracza z Łodzi. To kryminał, który ma ambicje… traktatem filozoficznym. Adaptacja Jacka Orłowskiego pozwala wydobyć z powieści Dostojewskiego samą esencję. Podąża za psychologiczną prawdą, nie gubiąc kryminalno-sensacyjnej otoczki. Rodzina jest soczewką świata w rozpisanym na głosy szalejącym umyśle pisarza, który musi przebadać wszystko, co w nas ludzkie i nieludzkie. Imponuje męska obsada tego przedstawienia.

Festiwal „Śleboda/Danutka”

…poświęcony pamięci Danuty Szaflarskiej, znajdzie wśród nowości teatralnych od 19 do 24 lutego. Rozpocznie się w dniu drugiej rocznicy jej śmierci – postaci niezwykle ważnej dla naszego teatru – mówi Karolina Rozwód, dyrektor Teatru Starego. – Była z nami od początku, kibicowała nam jeszcze w trakcie budowy, później towarzyszyła podczas inauguracji. Sugerowała nam, że każde wydarzenie w teatrze winien zaczynać gong. Skoro nie ma w Polsce żadnego miejsca, gdzie by tak było, taką więc sceną ma być Teatr Stary.

To pierwszy festiwal przy ul. Jezuickiej. Jego dyrektorem został Michał Merczyński.

– Skąd Danutka? Tak bowiem miałem przywilej do niej się zwracać. Szaflarska była jak dobre wino, kwitła z roku na rok. Choć wiekiem najstarsza, zawsze była najmłodsza duchem. Danutka nadawała ton w każdej sytuacji, uwielbiała biesiadować. Mówiła, że najważniejsza w życiu jest „śleboda” czyli, po góralsku wolność. Chcemy godnie uczcić pamięć, dorobek tej wielkiej artystki – zapowiada dyrektor.

– Widzowie będą mogli przypomnieć sobie niezapomniane role Danuty Szaflarskiej, wykreowane w teatrze i w filmie. Każdy festiwalowy dzień rozpocznie się w teatrze o godz. 13 pokazem telewizyjnym, od godz. 17-18 filmy, następnie spotkania z gośćmi. Swój przyjazd zapowiedziało ok. 30 osób, przyjaciół Danuty Szaflarskiej: reżyserzy, aktorzy, m.in. Olga Lipińska i Grzegorz Jarzyna. Będą wspominać, jakie były ich wzajemne relacje. Miejscem akcji będzie też kawiarnia w Grand Hotelu Lublinianka, która zmieni się w paryską „Cafe Chantal”. Dlaczego, to nasza niespodzianka – tłumaczy Merczyński.

23 lutego zostanie wręczona specjalna nagroda „Gong Danutki”. Autorem statuetki jest Jarosław Koziara. Teatr Stary będzie ją odtąd przyznawać co rok na gali nagrody „Gong Danutki”, by wspierać oryginalność i kunszt aktorski. – Postaramy się, by była to postać dobrze znana, która jednak zaprezentuje się publiczności festiwalu w nieco inny, odmienny sposób – zapowiadają organizatorzy.

W ostatnim dniu festiwalu o godz. 13 Jan Peszek przeczyta fragmenty nowej książki poświęconej aktorce – ukaże się w lipcu 2019.

Program muzyczny „Starego”

Już w styczniu (25 i 26) możemy zobaczyć spektakl „Once” stołecznego Teatru Muzycznego Roma. – To jeden z najbardziej udanych musicali ostatnich lat, adaptacja filmu, który był swego rodzaju fenomenem – niemal amatorski, kręcony z ręki i w dużej mierze improwizowany obraz powstał za małe pieniądze, po czym zrobił furorę na całym świecie – mówi Daniel Wyszogrodzki, kurator programu muzycznego.

„Once” jest historią miłości ulicznego grajka i dziewczyny spotkanej przypadkowo na ulicach Dublina. Utwory Glena Hansarda i Markety Irglovej składają się tu na świetną ścieżkę dźwiękową. Były już grane m.in. na Broadwayu i West Endzie (piosenka napisana do filmu zdobyła nawet Oscara). Spektakl Teatru Roma reżyseruje Wojciech Kępczyński.

Także w styczniu, szwajcarskie trio Rinaldi/Alber/Chapuis przeniesie nas w świat piosenek Jacquesa Brela, a norweskie Trio Kjetila Meluida zaprezentuje surowy skandynawski jazz. W lutym z nową płytą powróci do nas szwedzka piosenkarka pop rocku Sophie Zelmani. Na „Sjestę w drodze” zaprosi jak zawsze Marcin Kydryński. Poezja Zuzanny Ginczanki zabrzmi w niezwykłej oprawie muzycznej i wizualnej Kamilli Baar-Kochańskiej.

Będą również premierowe projekty ambitnych polskich muzyków. W marcu zagrają m.in. Wojciech Waglewski z Voo Voo oraz Dorota Miśkiewicz i Henryk Miśkiewicz. Swoją nową płytę „Unloved” będzie promować Maciej Obara i jego kwartet. Na wszystkie te wydarzenia muzyczne Teatr Stary zaprasza w środy.

Pozostałe ramy repertuarowe zostają bez zmian. W poniedziałki filmy, we wtorki literatura, w weekendy teatr i retransmitowana opera, w niedziele zawsze coś dla dzieci. Tak będzie z wyjątkiem dni, kiedy teatr zorganizuje wspomniany festiwal.

Sprzedaż biletów jest na ukończeniu. Szczęśliwcy mogą liczyć na ich zwroty w kasie teatru lub odwołania rezerwacji. Szczegółowe informacje o wydarzeniach na witrynie http://www.teatrstary.eu

Marek Rybołowicz