Ten sam numer z banerami

Na przebudowanej z udziałem środków z rządowego Funduszu Dróg Samorządowych ulicy Targowej jeden duży baner z wizerunkiem Artura Sobonia, jako pełnomocnika premiera ds. rozwoju lokalnego, zastąpiły ostatnio trzy mniejsze

Radni świdnickiej opozycji drążą sprawę wiszących w różnych miejscach Świdnika banerów z wizerunkiem świdnickiego posła Artura Sobonia, wiceministra finansów i pełnomocnika premiera do spraw rozwoju lokalnego, i informacją o miliardach dla regionu i milionach dla Świdnika oraz powiatu świdnickiego z programu „Polski Ład”. Jak twierdzą radni Waldemar Białowąs i Robert Syryjczyk, analizując pozwolenie wydane przez miasto na ich powieszenie, zauważyli, że ma ono ten sam numer, co inna sprawa. – W związku z tym zastanawiamy się, czy ta dokumentacja nie powstała na „potrzebę chwili” – mówią radni. Miasto tłumaczy, że doszło do pomyłki.

Kiedy w styczniu br. w kilku punktach Świdnika (m.in. przy SP nr 3 i nr 7, przy ul. Targowej i PCEZ) pojawiły się banery z posłem Arturem Soboniem w mieście zaczęto domniemywać, że to zapewne zwiastun przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Szeroko komentowała je też lokalna opozycja, którą oburzyło, że banery pojawiły się m.in. na ogrodzeniach szkół, co ich zdaniem było złamaniem zakazu prowadzenia agitacji politycznej na terenie placówek oświatowych. Wyjaśnień w tej sprawie od dyrekcji Powiatowego Centrum Edukacji Zawodowej żądał radny powiatowy Jakub Osina (ŚWS), a miejscy radni z klubu KO oczekiwali wyjaśnień w tej sprawie od Ratusza.

Władze miasta i starostwa wyjaśniały, że o powieszenie banerów wystąpiło biuro poselskie pos. Sobonia i taką zgodę dostało, bo nie są to żadne materiały reklamowe, czy wyborcze, a informacja o tym, jakie dofinansowanie z „Polskiego Ładu” otrzymały poszczególne inwestycje w Świdniku i powiecie. Miejscy radni KO Waldemar Białowąs i Robert Syryjczyk, poszli o krok dalej i udali się do Urzędu Miasta Świdnik, by skontrolować dokumenty dotyczące zgody na powieszenie banerów (wniosek o udzielenie zgody i zezwolenie wydane przez miasto). Dokumenty otrzymali z pewnym opóźnieniem i już po wstępnej ich analizie orzekli, że budzą one ich wątpliwości.

– Przede wszystkim brakuje daty, do kiedy plakaty będą wisieć; pojawia się za to określenie, że do zakończenia kampanii informacyjnej, choć z tego co wiemy, kampania „Polskiego ładu”, realizowana przez Bank Gospodarstwa Krajowego, zakończyła się już dawno. Można więc zakładać, że plakaty będą wisieć przez cały rok, albo już do wyborów. We wniosku nie ma też nic o tym, że będą to plakaty z wizerunkiem posła. Poza tym w decyzji brakuje też przywołania jakiejkolwiek podstawy prawnej do wydania takiego zezwolenia – mówili wówczas radni.

Jakiś czas później obaj przygotowali interpelację z pytaniem, ile zgód wydano na nieodpłatne zajęcie terenu w latach 2018-22 i prośbą o przedstawienie wykazu wszystkich wydanych zezwoleń zawierających numer spraw i dane podmiotów, którym zezwolenia udzielono. Wczytując się w przekazaną przez Ratusz odpowiedź radni dopatrzyli się, że pozwolenie dotyczące „poselskich” banerów i pozwolenie wydane dla Miejskiego Ośrodka Kultury noszą ten sam numer.

– Ta numeracja wzbudziła nasze wątpliwości. Zastawiamy się, czy mamy tu do czynienia z jakąś urzędniczą pomyłką, czy być może ta dokumentacja i jej numeracja powstały na tzw. „potrzebę chwili”. Banerów w ostatnim czasie przybyło. Jeden duży, który wisiał przy ul. Targowej zastąpiły trzy mniejsze, ale konstrukcja po tym największym nadal stoi. Być może poseł rezerwuje już miejsce pod kampanię.

W mojej ocenie te banery to nic innego, jak właśnie przygotowanie do przyszłorocznej kampanii parlamentarnej. To akcja polityczna, a nie informacyjna. Zastanawiam się, czy gdybym w podobny sposób przygotował kampanię „informacyjną” na temat mojej pracy w radzie miasta, urząd równie chętnie i bezpłatnie udzieliłby zgody na bezpłatne zajęcie terenu – komentuje radny Białowąs.

Urząd Miasta przyznaje, że zgody wydane dla Biura Poselskiego i MOK-u nosiły ten sam numer. Wyjaśnia to zwykłą omyłką pisarską; zapewnia jednocześnie, że sam wniosek dotyczący banerów posła został złożony odpowiednio wcześniej.

W ocenie władz miasta plakaty z wizerunkiem A. Sobonia trudno nazwać kampanią polityczną. – Nie traktujemy tego jako kampanii czy reklamy, a jako informację publiczną, za pośrednictwem której przedstawiciel rządu informuje o przekazanych dla regionu środkach finansowych. W ostatnich latach to wsparcie dla samorządów osiągnęło niespotykaną dotąd skalę.

Bez środków rządowych trudno byłoby nam przebudować targowisko, wybudować nową halę sportową przy SP nr 3 czy przebudowywać drogi. Każdemu, kto będzie wspierał samorząd w takim zakresie, bez wglądu na opcję polityczną, będziemy udzielać podobnych zgód – komentują włodarze Świdnika. (w)