Tłum przed gabinetem, bo wszyscy na jedną godzinę

W środę w pracowni USG w chełmskim szpitalu zaroiło się od pacjentów. Kilkadziesiąt osób przyszło na biopsję. – Ludzie tłoczą się przed gabinetem, kasłają na siebie, brakuje krzesełek, na których starsi ludzie mogliby usiąść. To jest jakaś kpina! – denerwowali się pacjenci.

– Próbowałem powiadomić o tym zamieszaniu dyrekcję, ale w sekretariacie usłyszałem, że jednego dyrektora nie ma, drugi ma telekonferencję – mówi nasz Czytelnik. – Dlatego zadzwoniłem do redakcji.

Według jego relacji, pod gabinetem USG w poradni chełmskiego szpitala tłoczyli się pacjenci. Na godzinę 14.00 przyszło kilkadziesiąt osób. Wszyscy na biopsję, którą przeprowadzać miał jeden lekarz.

– Nie wiem, dlaczego zwołano nas wszystkich na jedną godzinę. Przecież taka kolejka będzie przyjmowana do późnego wieczora. Wśród pacjentów jest dużo starszych osób. A przy gabinecie tylko kilka krzesełek, na których mogliby usiąść. Reszta ma tak stać godzinami i czekać na swoją kolej? – denerwował się. – Pacjenci zostali wprowadzeni w błąd. Część czekała pod jednymi drzwiami, część pod drugimi. Lekarz miał przyjmować od 14.00, ale spóźnił się. Nie wspomnę już o braku jakichkolwiek zasad bezpieczeństwa. Wszyscy blisko siebie, bez maseczek, kichają i kasłają na siebie.

Lech Litwin, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu w Chełmie, tłumaczy, że biopsję wykonuje osoba spoza szpitala. – Wiem, że ustala jeden dzień w tygodniu, w którym przyjmuje pacjentów. Zapewne zapisuje wtedy wszystkich na jedną godzinę, stąd zamieszanie – mówi L. Litwin. – Badania nie są takie same, jedno trwa krócej, inne dłużej i trudno wskazać, na którą godzinę powinni indywidualnie przychodzić pacjenci. Ale zwrócimy uwagę, żeby to jakoś podzielić, no i ustawić więcej krzeseł dla oczekujących. (bf)