To moje!

Na jednym z internetowych portali wyłapujących miejskie absurdy pojawiło się zdjęcie obrazujące jak w Chełmie wyglądają „parkingowe wojny”.

Problem narasta z roku na rok. Znalezienie miejsca parkingowego staje się udręką chełmskich zmotoryzowanych. Są jednak tacy, co znaleźli na to sposób.

Już po raz kolejny w ruch poszły krzesła. Na szczęście – nikt nikogo nie okładał krzesłem. Po prostu jeden z mieszkańców tak bardzo przywiązał się do miejsca parkingowego przy ul. Mikołaja Kopernika, że postanowił zastawić je właśnie krzesłem. Swego czasu podobna sytuacja miała miejsce także pod jednym z bloków przy al. I Armii Wojska Polskiego. Tam z kolei zdesperowany mieszkaniec zastawił miejsce stołkiem. Wspaniałomyślnie wpadł także na pomysł, aby przyczepić do niego kartkę z numerem bloku i mieszkania, aby każdy wiedział, że miejsce to należy tylko do niego. Cały szkopuł w tym, że w obu sytuacjach to parking dostępny dla wszystkich mieszkańców, a nie wykupione, prywatne miejsce.
– To, że w Chełmie jest problem z parkowaniem, wiadomo nie od dziś. Ale to paranoja, żeby w taki sposób blokować miejsce postojowe na cały dzień. To jeszcze pogarsza sytuację – komentują mieszkańcy.
To co widać gołym okiem potwierdzają statystyki. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba pojazdów posiadanych przez chełmian wzrosła diametralnie. Z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, przedstawionych przez urzędników chełmskiego magistratu, wynika, że na koniec 2007 roku w Chełmie zarejestrowanych było 33 590 pojazdów. We wrześniu br. liczba ta przekroczyła 50 tysięcy. Oznacza to, że w ciągu dekady przybyło ich szesnaście i pół tysiąca. Każdego dnia w Wydziale Komunikacji UM Chełm rejestrowanych jest od kilkunastu do nawet pięćdziesięciu pojazdów, rocznie – nawet 5600.
I cóż się dziwić, że kierowcy na wszelkie możliwe sposoby walczą o miejsca parkingowe… (mg)