To nie był mobbing

Prokuratura umorzyła sprawę śmierci policjanta z Chełma. Oficjalnie mężczyzna wyskoczył z 6. piętra przez problemy osobiste, a nie mobbing ze strony przełożonych lubelskiej komendy.

41-letni Andrzej B. z Chełma – przed laty pracował w urzędzie miasta, w latach 2008-2011 pełnił funkcję przewodniczącego rady os. Rejowiecka, a niedługo po objęciu stanowiska dostał się do policji. Po kilku latach w służbie został przeniesiony do Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. W październiku ubiegłego roku wyskoczył przez balkon swojego mieszkania na 6. piętrze w bloku przy ul. Onyksowej w Lublinie. Prokuratura wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
Rodzina i znajomi zmarłego policjanta obstawali przy tym, że mężczyzna był ofiarą mobbingu ze strony przełożonych komendy miejskiej, w której pracował. 41-latek starał się o przeniesienie do innej jednostki, ale bezskutecznie. Po tym stosunki w komendzie miały się jeszcze pogorszyć.
Żaden inny policjant z komendy, w której pracował Andrzej, nie potwierdził wersji o szykanowaniu. Jak mówili, ich kolega z pracy sam też otwarcie nigdy się nie skarżył (na niego też nie było skarg). Na tej podstawie, po miesiącach pracy nad sprawą, śledczy umorzyli postępowanie. Prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa. Oficjalnie mężczyzna miał popełnić samobójstwo przez problemy osobiste. (pc)