Tomasovia rozbita!

ChKS CHEŁMIANKA – TOMASOVIA TOMASZÓW LUBELSKI 5:1 (3:0)
1:0 – Koprucha (14), 2:0 – Kotowicz (35), 3:0 – Koprucha (38 karny), 4:0 – Koprucha (59), 5:0 – Greguła (86).
ChKS: Kijańczuk – Wołos, Sękowski, Jodłowski, Kwiatkowski, Kobiałka (76 Jabkowski), Uliczny, Kotowicz, Banaszak (66 Greguła), Budzyński (84 Filipczuk), Koprucha (60 Prytuliak).
Piłkarze Chełmianki choć wygrali z Tomasovią różnicą czterech goli i legitymują się najlepszym bilansem bramek spośród trzech pierwszych drużyn czwartej ligi, niestety, nie są liderem rozgrywek. Otóż zgodnie z regulaminem PZPN, gdy więcej niż dwie drużyny mają identyczną liczbę punktów, pod uwagę przy ustalaniu kolejności w tabeli bierze się wyniki bezpośrednich spotkań. Ponieważ w sobotę Stal Kraśnik grała z Hetmanem w Zamościu i zremisowała 1:1, obie drużyny w małej tabelce mają po jednym punkcie. Chełmianka nie grała dotąd ani ze Stalą, ani z Hetmanem, dlatego w tej tabelce jest bez punktowej zdobyczy. Oficjalna strona internetowa Lubelskiego Związku Piłki Nożnej podaje, że po 4. kolejce liderem jest Stal, bo zdobyła z Hetmanem gola na wyjeździe. Wydawało się jednak, że na prowadzenie wysunie się Chełmianka… – Tabela nie kłamie, z małej tabelki wynika, że Stal prowadzi. Zespół z Kraśnika, jak i Chełma mają stosunek bramek plus osiem, Chełmianka strzeliła gola więcej, ale to Stal jest liderem – potwierdza Konrad Krzyszkowski, szef Wydziału Gier LZPN.
Piłkarze Chełmianki o tym zapisie regulaminu zapewne nie wiedzieli… Kilka godzin przed meczem trener Artur Bożyk dokonał zmiany w wyjściowej jedenastce. Okazało się, że Daniela Chariasza, który wstępnie był planowany do pierwszego składu, boli kolano i w jego miejsce szkoleniowiec desygnował do gry Damiana Kopruchę. Była ta trafna decyzja, bo w niedzielne popołudnie wychowanek Hetmana Żółkiewka miał bardzo dobrze ustawiony celownik.
Tomasovia przyjechała do Chełma odmłodzona, z pięcioma młodzieżowcami w wyjściowej jedenastce i 17-letnim, wypożyczonym z Górnika Łęczna Patrykiem Rojkiem, w bramce. Od pierwszych minut gospodarze przystąpili do ataku i już w 6 min. wytrzymałość poprzeczki sprawdził Michał Budzyński, uderzając z ponad 20 metrów. Chełmianka dość łatwo dochodziła do strzeleckich okazji i w 14 min. po dośrodkowaniu z wolnego piłkę głową uderzył Michał Wołos, ta odbiła się od poprzeczki, dopadł do niej Koprucha i było 1:0. Tomasovia nie miała pomysłu na chełmską defensywę, toteż pod bramką Łukasza Kijańczuka było dość spokojnie. Co prawda Ireneusz Baran próbował go zaskoczyć strzałem z rzutu wolnego z 25 metrów, ale Kijańczuk wybił piłkę na rzut rożny. Ciekawiej było natomiast pod bramką Rojka. Chełmianka stwarzała kolejne okazje, aż w końcu w 35 min. na solową akcję z prawej strony zdecydował się Hubert Kotowicz. Minął trzech obrońców, wbiegł w pole karne i uderzeniem z 10 m strzelił obok bramkarza Tomasovii. Trzy minuty później piłkę od obrońców dostał stojący na połowie boiska Przemysław Banaszak. Młody napastnik Chełmianki ruszył z nią na bramkę i w polu karnym został nieprzepisowo powstrzymany przez Rojka. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a karnego, pod nieobecność na boisku Aleksieja Prytuliaka, pewnie wykorzystał Koprucha. Po tym golu trener Tomasovii Jacek Paszkiewicz zmienił aż trzech piłkarzy. To nie był koniec naporu Chełmianki. Podopieczni Artura Bożyka mogli strzelił kolejne gole, ale seryjnie marnowali doskonałe okazje. Po zmianie stron Chełmianka wciąż dyktowała warunki gry, łatwo dochodziła do strzeleckich sytuacji i w końcu w 59 min. Koprucha strzelił czwartego gola. Bliscy zdobycia piątej bramki byli Prytuliak, Budzyński i Greguła, którzy nie wykorzystali sytuacji sam na sam z bramkarzem. Poza tym groźnie z dystansu strzelali Michał Kobiałka i Paweł Jabkowski. W 78 min. gospodarze niepotrzebnie stracili gola. Szymon Jodłowski źle podał piłkę do Kijańczuka, ten nie zdążył do niej i Tomasovia miała rzut rożny. Po dośrodkowaniu niepilnowany Maciej Wasyl zdobył honorową bramkę. Ostatnie słowo w tym meczu należało do Chełmianki. Po strzale Kotowicza z wolnego, Rojek odbił piłkę przed siebie, dopadł do niej Greguła i skierował ją do siatki. W ostatnich sekundach szóstego gola mógł wbić kapitan Przemysław Kwiatkowski. Po dwójkowej akcji z pracowitym Pawłem Ulicznym, z 10 m posłał piłkę wysoko nad poprzeczką, choć miał przed sobą tylko Rojka.
W sobotę 27 sierpnia zespół trenera Bożyka na wyjeździe zmierzy się z prowadzącą w tabeli Stalą Kraśnik. Spotkanie zapowiada się emocjonująco. Początek o 17.00.(red)