Topielec w studni

Długa i skomplikowana akcja wydobycia ciała mężczyzny, który wpadł do studni i utopił się. Przez wzgląd na bardzo posuniętą fazę rozkładu ciała nie można go było normalnie wyciągnąć na linie. Strażacy byli zmuszeni wpompować do studni wodę, która wyniosła ciało na powierzchnię.

Zgłoszenie o znalezieniu zwłok w studni na jednej z posesji w Wereszczynie (gm. Urszulin) włodawscy policjanci otrzymali w sobotę (11 sierpnia) rano. Unoszące się na powierzchni wody ciało 62-latka odkryła jego konkubina. Mężczyzna po raz ostatni był widziany 26 lipca. Prawdopodobnie w tamtym też czasie wpadł do studni, bo po przybyciu na miejsce strażaków okazało się, że nieboszczyk znajduje się w bardzo posuniętym stanie rozkładu i nie nadaje się do wyciągnięcia go za pomocą liny.

– Po wejściu do studni konieczne było podczepienie zwłok do liny, aby nie blokowało się o ściany oraz wpompowanie do studni wody, by wydostać ciało na powierzchnię bez jego uszkodzenia – mówi mł. bryg. Waldemar Makarewicz z PSP we Włodawie. Postępowanie wyjaśniające okoliczności, w jakich doszło do śmierci 62-latka prowadzi włodawska policja. Najprawdopodobniej był to nieszczęśliwy wypadek. (bm)