Towarzysz i archiwalne kwity

Do wyborów samorządowych zostało jeszcze kilka miesięcy, a w Świdniku wyborcza walka już rozgorzała na dobre. Przyszli kandydaci straszą się wyciąganiem tajemniczych „materiałów archiwalnych”.


Przepychanek na politycznej scenie w Świdniku ciąg dalszy. Zaledwie tydzień temu na łamach „Nowego Tygodnia” szeroko opisywaliśmy aferę „lajkową”. Przypomnijmy: Adam Sadło ze Stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa wytknął Łukaszowi Reszce, radnemu powiatowemu PiS i prezesowi MKS Avia Świdnik, że ten kupuje popularność w internecie. Radny miał ponoć płacić za polubienia umieszczane pod postami na Facebooku. Reszka przyznał, że faktycznie pod jednym z zamieszczonych przez niego w sieci postów krytykujących zadłużanie powiatu przez obecną władzę pojawiło się wyjątkowo dużo wpisów, ale zapewniał, że nie ma z tym nic wspólnego. – To po prostu zaplanowany przez kogoś atak – komentował i sugerował, że ktoś celowo wywołał tę całą aferę. Nie ukrywał, że podejrzewa, kto za tym stoi.

Szukanie kwitów…

Na tym jednak internetowy spór się nie zakończył. Niedługo po burzy „lajkowej”, Adam Sadło opublikował w sieci fragment internetowej wymiany zmian między jednym ze swoich znajomych a radnym Reszką, która dotyczyła jego osoby. Reszka miał napisać m.in.: – Proszę pozdrowić Adama, może urlop by mu dobrze zrobił. Szkoda mi go. Taki jest sfrustrowany i jakieś fobie miewa. Ciężkie czasy przed nim, podobno jakieś materiały archiwalne się odnalazły…
Sadło skomentował całą sytuację krótko: – Wzorowy funkcjonariusz PiS jak zostaje zdemaskowany, to rzuca groźbami i „kwitów” będzie szukał. Towarzyszu, zasłużyliście na nagrodę! – napisał.

… których szukać nie trzeba?

Łukasz Reszka uważa, że komentarz Sadło był mocno przesadzony. – Nie przekazałem gróźb, tylko pozdrowienia. Poza tym nie szukam żadnych kwitów, bo ich szukać nie trzeba. Ludzie sami do mnie przychodzą i je przynoszą – mówi Reszka.
O jakie kwity chodzi? Ponoć o plakaty wyborcze Adama Sadło z czasów, gdy w wyborach kandydował m.in. z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej. – A dziś wypiera się swojej działalności na rzecz tej partii – podkreśla Reszka.
– Stowarzyszenie Świdnik Wspólna Sprawa zrzesza osoby o różnych poglądach politycznych. I nikt z nas nie ukrywa, skąd pochodzi – komentuje Sadło. – Ja też się tego nie wstydzę. Startowałem w wyborach samorządowych pod szyldem SLD 17 lat temu, w 2002 roku. Wiele się wtedy nauczyłem, a o mały włos nie zostałbym wtedy najmłodszym radnym w historii Świdnika. Nie czuję, że to dla mnie ujma na honorze. Wręcz przeciwnie – dodaje. (mg)