Tracą głowę na skrzyżowaniu

Wielu kierowców nie może się połapać, bo tylu sygnalizatorów obok siebie jeszcze nie widzieli. Dla nich nowo przebudowane skrzyżowanie Lwowskiej, Wieniawskiego i Droga Męczenników jest zagadką…

Cała inwestycja kosztowała 2 590 382 zł. Blisko 1,4 mln zł miasto dostało dofinansowania z rezerwy ministra infrastruktury i rozwoju. Spore koszty poniosło na prace związane z infrastrukturą podziemną, zwłaszcza przełożeniem kabli energetycznych. Trwająca ponad kwartał budowa zakończyła się miesiąc temu. I choć wydawało się, że inwestycja usprawni ruch w tej części miasta, od razu pojawiły się sygnały, że drogowcy zafundowali kierowcom bubel.

– Jest tyle sygnalizatorów, że nie wiadomo, na który patrzeć – mówi jeden z naszych czytelników, na co dzień wykonujący zawód taksówkarza. – Na skrzyżowaniu Lwowskiej z ul. Wieniawskiego mamy dwa sygnalizatory, jeden obok drugiego, zamontowane z prawej strony. Nad pasem do skrętu w lewo też mamy światło i nie wiadomo, na który sygnalizator mamy spoglądać, jadąc na osiedle Słoneczne.

To nie koniec narzekań. Jeden z kierowców uważa, że długość pasa do skrętu w lewo, czy to w osiedle Słoneczne, czy w ul. Droga Męczenników, jest za krótka. – Zmieszczą się na nim góra trzy, cztery pojazdy. Wystarczy, iż więcej samochodów pod rząd zdecyduje się na skręt w ul. Wieniawskiego i muszą wtedy zablokować główny pas, którym jedzie się w kierunku centrum miasta. To powoduje korki, a przecież po przebudowie miało ich nie być. Sądziliśmy, że droga zostanie poszerzona, powstanie jeszcze jeden pas ruchu – twierdzi nasz czytelnik.

Inny z kierowców pyta, czemu na sygnalizatorach nie ma zielonej strzałki dla aut skręcających w lewo. – Wykonując taki manewr musimy ustąpić pierwszeństwa przejazdu wszystkim autom jadącym ul. Lwowską. Gdy jest ich więcej, na jednej zmianie świateł w lewo mogą skręcić góra dwa pojazdy, a czasem tylko jeden. Takie rozwiązanie też powoduje utrudnienia w ruchu – skarży się kierowca, z zawodu również taksówkarz.

Krzysztof Tomasik, dyrektor Zarządu Dróg Miejskich w Chełmie, zapewnia, że skrzyżowanie po przebudowie jest przede wszystkim w pełni bezpieczne. Projekt był pozytywnie zaopiniowany przez Wydział Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Chełmie. Takie rozwiązania stosowane są na drogach całego kraju. – Nie wszyscy kierowcy najwyraźniej rozróżniają sygnalizatory – twierdzi Tomasik. – Jeśli mamy okrągłe światło zielone nad pasem do skrętu w lewo, to musimy ustąpić pierwszeństwa przejazdu wszystkim autom jadącym prosto.

Co innego gdyby była zielona strzałka. Przecież podobna sytuacja jest na skrzyżowaniu al. Armii Krajowej z Ogrodową. Dwa sygnalizatory obok siebie ustawione są po to, by kierowcy, którzy nie są w stanie zobaczyć świateł nad pasami, bo podjadą zbyt blisko, mogli widzieć czy nastąpiła już ich zmiana z czerwonego na zielone. O tym, że skrzyżowanie jest bezpieczne, świadczy fakt, iż od zakończenia przebudowy nie było na nim żadnej kolizji – tłumaczy Tomasik.

Dyrektor ZDM nie ukrywa, że w najbliższym czasie drogowcy na skrzyżowaniu zamierzają dokonać pomiarów w ruchu i jeśli okaże się, że ulica Lwowska mimo wszystko korkuje się, sygnalizacja świetlna zostanie przeprogramowana. – Co do utworzenia jeszcze jednego pasa ruchu, było to niemożliwe ze względu na brak miejsca. Zresztą od samego początku mówiliśmy, że będzie tylko jeden dodatkowy pas dla skręcających w lewo – twierdzi K. Tomasik. (s)