Trener do zwolnienia?

Czy trener Tomasz Złomańczuk będzie dalej prowadził trzecioligowy zespół Chełmianki?

Prezes Chełmskiego Klubu Sportowego Artur Juszczak wezwał szkoleniowca w poniedziałek na „dywanik”. O tym, że zamierza go zwolnić, w chełmskim środowisku piłkarskim mówi się od co najmniej miesiąca. Ale czy miejską spółkę, w przypadku zwolnienia Złomańczuka,- stać na to, by do końca sezonu, czyli do 30 czerwca 2023 r., płacić pensje dwóm trenerom?

Po dwóch świetnych sezonach, w których piłkarze Chełmianki pod wodzą trenera Tomasza Złomańczuka dwukrotnie z rzędu zajmowali drugie miejsce w III lidze, przyszedł czas, kiedy chełmska drużyna nie błyszczy tak, jak to miało miejsce rok, czy dwa lata temu. Przed inauguracją piłkarskiej jesieni, każdy, kto choć trochę zna się na piłce, doskonale jednak wiedział, że Chełmianka w obecnych rozgrywkach będzie walczyła o pozostanie w III lidze.

Przejęcie od stowarzyszenia sekcji piłkarskiej przez nowo powołaną miejską spółkę nie odbyło się tak płynnie, jak w przypadku siatkówki, decyzje zapadły stanowczo za późno, a zawodnicy, którzy byli w kręgu zainteresowań sztabu szkoleniowego Chełmianki nie mogli czekać w niepewności, czy chełmski klub podpisze z nimi kontrakt i zdecydowali się na grę dla innych pracodawców. Trener Złomańczuk budował zespół niemalże od podstaw, trzy tygodnie przed startem ligi, kiedy czołowe kluby miały już niemalże gotowe kadry. Z ubiegłego sezonu w drużynie pozostało zaledwie ośmiu graczy z jakością na poziomie trzeciej ligi. Chełmianka w drugiej połowie lipca br. nie miała zbyt dużego wyboru i kontraktowała tych zawodników, którzy byli wolni na rynku. Nie wszystkie transfery wypaliły.

Podopieczni trenera Złomańczuka na półmetku rozgrywek na koncie mają 19 zdobytych punktów i jedenaste miejsce w tabeli. Patrząc na kadrę drużyny i na fakt, że potrzebowała dużo czasu na to, by się zgrała, wynik po rundzie jesiennej mimo wszystko należy uznać za przyzwoity. Pewnie można było ugrać dwa, lub trzy punkty więcej, ale to samo mogą powiedzieć rywale, którzy w tabeli znajdują się przed Chełmianką i za jej plecami. Sukcesy z ostatnich dwóch sezonów spowodowały, że kibicom trudno jest zaakceptować fakt, iż chełmski zespół w obecnych rozgrywkach będzie bronił się przed spadkiem.

Obawy, że nie uratuje trzeciej ligi, wydają się natomiast bezpodstawne, bo Chełmianka mimo wszystko jesienią lepiej grała, niż wskazuje to jej miejsce w tabeli. A to jest dobry prognostyk na przyszłość. Trener Złomańczuk zarówno rok jak i dwa lata temu udowodnił, że w okresie zimowym potrafi dobrze przygotować zespół do niezwykle ważnej rundy wiosennej. Chełmianka w dwóch ostatnich sezonach lepiej punktowała wiosną, niż jesienią. To są fakty. I wiele wskazuje na to, że tak samo będzie w drugiej części sezonu, bo zespół ma potencjał. Ta drużyna musi jedynie poprawić skuteczność.

Zawodnicy pod bramką rywala nie mogą kalkulować, a stosować proste środki, bo taka jest ta liga. Mniej siły przy strzałach, a więcej techniki na pewno przyniesie pożądany efekt. Statystyki z ostatnich sezonów pokazują, że w rundzie wiosennej do utrzymania potrzeba 38 pkt., przy założeniu, że żaden z zespołów krakowskich, podkarpackich i lubelskich nie spadnie z II ligi. Na ten moment zagrożone są aż trzy: Hutnik Kraków, Garbarnia Kraków i Siarka Tarnobrzeg. Jeśli te ekipy nie uratują się przed degradacją, do pozostania w III lidze będzie potrzeba 40-42 pkt.

Prezes Chełmskiego Klubu Sportowego, Artur Juszczak, na poniedziałek 21 bm. zaprosił trenera Złomańczuka na „dywanik”. Rzekomo ma go zwolnić, o czym w chełmskim środowisku piłkarskim od kilku tygodni jest bardzo głośno. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie w październiku wstępną propozycję prowadzenia drużyny podobno miał dostać asystent Złomańczuka, Grzegorz Bonin, ale miał nie wyrazić zgody. Jeśli rzeczywiście prezes Juszczak zamierza poinformować szkoleniowca Chełmianki, że w rundzie wiosennej nie poprowadzi zespołu, to nasuwa się pytanie, czy miejską spółkę stać na to, by do końca obecnego sezonu, czyli do 30 czerwca br., płacić pensje dwóm szkoleniowcom?

Mało prawdopodobne jest, że trener Złomańczuk, który w swoją pracę w Chełmie włożył mnóstwo wysiłku i mocno wierzy w to, że uratuje zespół przed spadkiem z trzeciej ligi, zgodzi się na rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron. Przepisy Polskiego Związku Piłki Nożnej są takie same dla wszystkich klubów i jeśli ktoś zaakceptował pewne zobowiązanie, musi się z niego wywiązać do końca umowy. Doświadczenie na tym poziomie rozgrywek, znajomość piłkarskiego rynku i dobry trenerski warsztat bez wątpienia przemawiają za Tomaszem Złomańczukiem, który na pewno zasługuje na to, by w całości wypełnił swój kontrakt w Chełmiance. (d)