Trochę techniki i radny się gubi?

Czwartkowe obrady, podobnie jak „normalne”, były transmitowane w Internecie

Lubelscy radni mieli spore problemy z obsługą systemu do głosowania podczas pierwszej w historii zdalnej sesji Rady Miasta Lublin.


Czwartkowa sesja (23 kwietnia) została zorganizowana na wzór obrad sejmowych. Miasto przygotowało narzędzie do pracy zdalnej w systemie wideokonferencyjnym. Radni mogli zatem głosować, siedząc np. we własnym mieszkaniu. Niektórzy pojawili się jednak na sali obrad, przewidując, że sprawne przeprowadzenie zdalnej sesji będzie trudnym zadaniem i nie mylili się. Spora część radnych miała problem z obsługą systemu do głosowania.

– Po prawej stronie ekranu pojawi się temat głosowania, pod którym będą widoczne trzy opcje. Po usłyszeniu mojego pytania: kto głosuje za, kto jest przeciw, kto się wstrzymał, proszę zaznaczyć jedną z tych opcji, klikając w kółko. Proszę zatwierdzić swój wybór, klikając w napis submit (zatwierdź – przyp. aut.), znajdujący się w prawym, dolnym rogu ekranu – tłumaczył radnym działanie systemu Jarosław Pakuła, przewodniczący rady miasta, który akurat na sali obrad musiał się pojawić.

– Nie mam tego głosowania (na ekranie – aut.) – skarżył się jeden z radnych klubu Krzysztofa Żuka.

– Spróbujcie się państwo skoncentrować na tym, co robicie. To będzie trudna sesja – przyznał przewodniczący Pakuła, któremu momentami wyraźnie puszczały nerwy.

– Chciałem być za, a zaliczyło mi głos przeciw – skarżył się w czasie jednego z głosowań jeden z radnych Prawa i Sprawiedliwości.

– Też byłem za, ale wyszło, że w ogóle nie głosowałem – wtórował mu jeden z radnych klubu Krzysztofa Żuka.

– Jeżeli najedziecie na kropkę „za”, to nie ma możliwości, żeby wasz głos został zaliczony „przeciw” lub „wstrzymuje”, więc nie opowiadajcie, że zaliczony, tylko po prostu źle go zaznaczyliście i taka jest prawda – denerwował się Pakuła.

– Naciskam tu, gdzie trzeba – ripostował jeden z radnych. – Zaznaczenie słowa „za” jeszcze nie oddaje głosu, decyduje o oddaniu głosu zaznaczenie kropki – wyjaśniał kolegom obsługę systemu Dariusz Sadowski z klubu radnych klubu Krzysztofa Żuka. – No to tu pewnie błąd zrobiłem – przyznał jeden z radnych.

– To jest żenujące, ja po prostu jestem oburzona – mówiła prawdopodobnie na temat przebiegu sesji jedna z radnych, która… nie wyłączyła mikrofonu. Z kolei Dariusz Sadowski prosił kolegów o wyłączanie mikrofonów. – Są straszne pogłosy – zauważył.

W czwartek radni zdecydowali m.in. o nadaniu tytułu Honorowego Obywatela Lublina profesorowi Giuseppe Guarnacci oraz ojcu Ludwikowi Wiśniewskiemu. Profesor Guarnaccia to światowej sławy okulista, a o. Ludwik Wiśniewski to dominikanin, wieloletni duszpasterz akademicki w Lublinie, działacz opozycji antykomunistycznej w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

– „Ojciec Ludwik Wiśniewski przez lata swojej posługi kapłańskiej i społecznej stał się autorytetem wielu środowisk, duchowym przewodnikiem, który odegrał ważną rolę w życiu zawodowym i społecznym wielu Polaków, w tym lublinian. Swoją godną najwyższej pochwały postawą ojciec Ludwik Wiśniewski rozsławia Lublin w Polsce i na świecie”– brzmiało uzasadnienie uchwały przyjętej głosami wszystkich radnych klubu Krzysztofa Żuka. Przeciwko zagłosowali radni PiS, uznając, że dominikanin w ostatnich latach stanął po jednej stronie sporu politycznego, a jego wypowiedzi budzą kontrowersje.

Czwartkowe obrady, podobnie jak „normalne”, były transmitowane w Internecie. Obraz z sali obrad był miksowany z ekranem z systemu wideokonferencji, na którym można było zobaczyć, co robią poszczególni radni. Możliwość przeprowadzania sesji w trybie zdalnym wprowadziła tzw. specustawa z 31 marca. – Tym samym nie jest wymagana w tym zakresie zmiana statutu miasta. Możliwość taka wypływa wprost z tej ustawy – tłumaczy Katarzyna Duma, rzecznik prasowy ratusza.

Grzegorz Rekiel